Wydrukuj tę stronę

Nr 152 (maj 2019)


            Nr 152 (maj 2019)

Maj – miesiąc dużego nagromadzenia dni wolnych od pracy. Maj – miesiąc szczupaka, bolenia, pstrąga. Maj – miesiąc, w którym zacierają ręce łowcy karpi, linów i pomniejszych ryb spokojnego żeru. Maj – miesiąc, w którym wyposzczeni sandaczowcy resztkami sił powstrzymują chęć posmakowania pstryków i skubnięć, tak nieodłącznie związanych z ich nałogiem. Słowem, maj – miesiąc, w którym się dzieje.

Pamiętając o niedawnych zawirowaniach atmosferycznych, w wyniku których począwszy od połowy lutego mieliśmy na zmianę aurę ciepłą i mroźną, mam ogromną nadzieję, że pogoda w maju będzie ustabilizowana. Jaka by nie była, trzeba łowić, bo w maju może się dużo wydarzyć, a kto będzie czekał na sprzyjające warunki – ciśnienie, wiatr i fazę księżyca, ten może się nigdy nie doczekać interesujących połowów.
Pora na kilka zdań o zawartości niniejszego numeru WMH. Na łamach naszego miesięcznika pojawiło się dwóch debiutantów: Tomasz Kanclerz zdradził nam swój sposób na łowienie karpi metodą, a Adrian Pawlak opisał, jak w małych rzekach łowi bolenie na spinning.
Moi redakcyjni koledzy napisali, „co komu dolega”. Michał Krzyżanowski zabrał głos w dyskusji na temat łowienia pstrągów na lekkie wędki, a Marcin Wosiek przybliżył ciekawy sposób na podawanie mokrych ziaren w siatkach PVA. Ja zaś postanowiłem trochę przynudzić o kaprysach jednej z herbowych ryb maja, czyli szczupaka, i o tym, jak warto na nie reagować. Zaprzyjaźniony z nami Paweł Smyk podjął swój ulubiony wątek, czyli łowienie karpi na metodę. Tej problematyki na łamach WMH nie zabraknie nigdy, no, chyba że pojawi się jakaś inny, skuteczniejszy sposób na te ryby... Skoro mowa o karpiach, to warto wspomnieć jeszcze o typowym wędkarstwie karpiowym, które na łamach bieżącego numeru WMH reprezentuje Jakub Dłubak. Opisał on mniej lub bardziej przyjemne niespodzianki, które potrafią swoim miłośnikom sprawić cyprinusy.
Wędkarze zafascynowani łowieniem morskim powinni być zadowoleni z naszego najnowszego filmu. Jest to relacja z koleżeńskiego wyjazdu za koło polarne na łowiska norweskiej wyspy Hitra. Jego obejrzenie polecam zwłaszcza tym, którzy myślą poważnie o wybraniu się tam latem. Wędkarska Hitra ma bowiem dwa sezony: zimowy i letni. W obu jest godna odwiedzenia.
Postanowiliśmy przypomnieć Wam również nasz starszy film poświęcony – aż boję się pisać – łowieniu na metodę karpi i innych sympatycznych rybich przeżuwaczy. Bo przecież tej tematyki na łamach WMH... I tym optymistycznym akcentem kończę niniejszy wstępniak. Do zobaczenia nad wodą. Ze spinningiem w ręku!

Paweł Mirecki

 

Skarby Północy

Wyobraźcie sobie grupę przyjaciół połączonych wspólną pasją wędkowania na Północy, rzuconych w sam środek łowisk wokół słynnej wyspy Hitra. Jak co roku przyciąga ich tam nadzieja na złowienie tytułowych skarbów tych wód. A ponieważ są wędkarzami doświadczonymi, zaprawionymi w bojach z rybami na rozkołysanym Morzu Norweskim, efekty być muszą. I są – w ich ręce trafiają okazy różnych gatunków, w które obfitują tamtejsze wody.
Z filmu dowiecie się wielu ciekawych rzeczy na temat łowisk wokół Hitry oraz zamieszkujących je ryb. Będzie to dobre wprowadzenie dla każdego, kto chciałby się tam wybrać. Letni sezon tuż tuż... Warto o tym pamiętać!

 

Method feeder na lekko

Klasyczny film instruktażowy poświęcony popularnej w ostatnich latach metodzie. Występujący w nim wędkarscy profesjonaliści krok po kroku omawiają i demonstrują zasady wędkowania na method feeder. Zobaczycie przystosowane do niego zanęty i akcesoria oraz ich wykorzystanie na łowisku specjalnym pełnym ryb spokojnego żeru.

Foto 1

Szczupak potrafi grymasić (Paweł Mirecki)

Szczupak to ryba niegłupia. Albo inaczej: nie jest tak głupi i łapczywy, jak wieść gminna niesie. Nie pożera wszystkiego, co się mu podsunie pod pysk. Może kiedyś tak było, ale to już przeszłość. Dalej, mało prawdopodobne jest, że są jeszczeszczupaki, które nie miały kontaktu (choćby wzrokowego) z wędkarzami i ich przynętami i dlatego łatwo dają się zwieść byle czym. Czasami tak co prawda bywa, ale tylko przy niezwykle sprzyjającym splocie okoliczności. Najczęściej jest tak, że esoksy stają się czujne i podejrzliwe za sprawą wędkarzy bombardujących je rozmaitymi przynętami przez cały sezon. To już nie są czasy dziewiczych wód i obfitości ryb. W związku z tym wędkarz jest skazany na ciągłe kombinowanie i szukanie rozwiązań adekwatnych do sytuacji. Na łowiskach wielokrotnie odwiedzanych przez wędkarzy popularne gumy w równie popularnych kolorach (perła, żółć itp.) przestają być skuteczne. Wręcz odstraszają drapieżniki. Najlepsze okazują się wtedy przynęty zapomniane i niestandardowe, takie jak np. duże obrotówki i wahadłówki, wirujące ogonki czy spinnerbaity.
Foto 2

Lekko, ale z głową (Michał Krzyżanowski)

Co jakiś czas w publikacjach i rozmowach wędkarzy przewija się temat lekkiego zestawu na pstrągi. Zrozumiałe, że są jego zwolennicy i przeciwnicy. I jedni, i drudzy mają na poparcie swojego zdania ważkie argumenty oraz zdjęcia okazów złowionych a to na „szesnastkę”, a to na „trzydziestkę”. Przełom kwietnia i maja to dobry moment do tego, aby argumentów za i przeciw poszukać wprost nad wodą. Ryby są już odkarmione po zimowym poście, a wędkarz ma prawie 100% gwarancję, że nie spotka go nagły nawrót zimowej pogody, jak to się zdarzyło choćby marcu. Zima w tym roku jednak dopisała, więc w zasadzie wszystko odbyło się podręcznikowym torem, pomijając nagłe ocieplenie w lutym, które zaowocowało nagłym wysypem kleszczy. Wiosna obfituje w różne robaki, nie tylko groźne pasożyty skóry. Są to przede wszystkim rozmaite pożyteczne wodne i żyjące w okolicy wody bezkręgowce. Właśnie na tym zjawisku opiera się szkoła lekkiego łowienia pstrągów na ulubionych przeze mnie małych i bardzo małych rzeczkach nizinnych, choć sklasyfikowanych jako „górskie”. Właśnie tam to podejście do wędkowania sprawdza się najlepiej i to jest pierwsza kwestia, którą trzeba w tym miejscu podkreślić. Postęp techniczny sprawił zaś, że do przynęt imitujących te mikroorganizmy mamy dziś wędki i linki proporcjonalnie lekkie i delikatne, a przy tym wytrzymałe.
Foto 3

Materiały PVA i mokre ziarna (Marcin Wosiek)

Tym, którzy nie stosują PVA, trzeba wyjaśnić: nie jest to dobry pomysł. Np mokra kukurydza z puszki rozpuszcza siateczkę bardzo szybko i nici z takiego łowienia. Kiełbaska lub inny pakunek po prostu „eksplodują”, zanim jeszcze trafią do wody. Rozwiązanie jest tymczasem banalnie proste. Wystarczy zwykła sól. Trzeba ją dosypać do jakichkolwiek ziaren – kukurydzy konserwowej, gotowanego końskiego zęba bądź gotowej mieszanki wstępnie zmiękczonych ziaren – i dopiero wtedy przystąpić do wyrobu kiełbas czy innych pakunków w „kiszce” PVA. W tym miejscu można zadać pytanie, czy sól nie wpłynie negatywnie na właściwości wabiące ziaren. Otóż nie wpłynie. Wędkarze są generalnie przywiązani do aromatów słodkich, duża część z nich docenia smrodki typu ryba, halibut czy kryl. Niewielu natomiast ma świadomość, że ryby lubią sól i podobnie jak inne dzikie zwierzęta potrzebują jej z przyczyn „zdrowotnych”. Sól można spotkać w składzie wielu dobrych zanęt nie tylko płociowych; i są to mieszanki naprawdę skuteczne. Sól ma bardzo dobre właściwości konserwujące, poprawia smak i zapach, jest świetnym nośnikiem tego zapachu.
Foto 4

Taniec z karpiami (Paweł Smyk)

W maju każda wyprawa wędkarska ma szansę się udać. Słońce za oknem, dłuższe dni, coraz wyższe temperatury powietrza i wody, a przede wszystkim atmosfera wędkarskiej fiesty związana z rozpoczęciem sezonu na szczupaki sprawiają, że myśli i tematy rozmów samoistnie schodzą na ryby. Portale społecznościowe dosłownie puchną od zdjęć i filmików wrzucanych na wędkarskie profile, gazety wędkarskie od reklam, a nasze głowy od wyobrażeń o wielkości ryb, które złowimy na najbliższej zasiadce. Już od kwietnia wędki autora kijaszki stale są w użyciu, a w maju pickery zaczynają ustępować miejsca feederom i wędkom do metody. Maj to również miesiąc, w którym karpie zaczynają dominować w sporządzanych przez niego zestawieniach złowionych gatunków, bo też to one coraz częściej stają się celem wędkarskich wypraw. W tym roku pierwsze karpie łowione były już w marcu, ale ich wydłużone, szczuplutkie sylwetki zdradzały, że zimowy post powinny jeszcze jakiś czas nadrabiać. Warto jednak zauważyć, że coraz cieplejsze z roku na rok wiosenne miesiące w znacznym stopniu wpływają na szybsze odbudowywanie się ryb po zimie.

Spis treści

Redakcja łowi
  • Szczupak potrafi grymasić 6
  • Materiały PVA i mokre ziarna 12
  • Lekko, ale z głową 16
  • Taniec z karpiami 20
Porady ekspertów
  • (Nie) zostałem odkrywcą 26
  • Majowy (k)lin 30
  • Boleń z małej rzeki 34
  • Jak łowić duże ryby w rzekach 40
  • Szczupak z powierzchni 50
Od spławika do gruntu
  • Metoda na maj 56
Wędkarstwo karpiowe
  • Lekcja pokory 62
Za granicą
  • Payara – symfonia grozy 66
Inne
  • Kształtowanie się towarzystw wędkarskich na ziemiach poklskich cz 2 44
  • Reska Troć 2019 – I Memoriał im. Karola Zacharczyka 72
  • Zdjęcia Internautów 74
  • Polecamy 76
  • W następnym numerze m.in. 81
Artykuły sponsorowane
  • Japoński kierunek 24
  • Najskuteczniejsze na majowe szczupaki 38
  • Brakujący „Element” od Raymarine 48