Wydrukuj tę stronę

Nowy numer

Nr 155 (sierpień 2019)

Nr 155 (sierpień 2019)

Wiatr – sprzymierzeniec wędkarza, który łatwo może się zamienić w istny dopust boży. Nie zliczę już filmów, na które jechaliśmy ze zwarzonymi humorami, śledząc prognozy pogody, a dokładniej informacje o sile i kierunku wiatru. Nie muszę daleko szukać. Ubiegłomiesięczna „Walka z wiatrakami” była w istocie walką z wiatrem. Teraz mam przyjemność przedstawić Wam nasz kolejny film, „Dwa oblicza feedera”, gdzie chłopaków też solidnie przedmuchało, i to ze wszystkich chyba stron.

Niestety, specyfika robienia filmów jest taka, że zaplanowane z dużym wyprzedzeniem zdjęcia trudno przekładać do czasu, aż pogoda się poprawi. A zatem jedziemy i zmagamy się z wiatrem, który potrafi doprowadzić do białej gorączki, zwłaszcza gdy trzeba pokazać jakieś węzełki czy drobniutkie akcesoria. Ach, ten wiatr... Nie mogę Wam oczywiście zdradzić naszych planów wydawniczych na następne miesiące, ale już trwają prace nad kolejną produkcją, w której główną rolę gra – jak łatwo się domyślić – wiatr.
Pół biedy, gdy nie zmienia co moment kierunku i wieje np. w twarz. Oznacza to trochę krótsze rzuty, ale w sumie daje sporo korzyści. Impulsem do powstania niejednej wędkarskiej techniki był wiatr w twarz lub w plecy. Ale już wiatr boczny czy – jeszcze gorzej – zmienny, kołujący, to czysta porażka.
Na pociechę zostaje jednak niepozbawione podstaw przeświadczenie, że trudne warunki łowienia są kuźnią charakteru i szlifiernią techniki wędkarskiej. I tym optymistycznym akcentem zakończmy temat wiatru, tylko najpierw prośba o trzymanie kciuków, aby na kolejnym naszym filmowym wyjeździe wiał co najwyżej miły zefirek. Byle nie ze wschodu, bo wiadomo: wiatr ze wschodu, ryba chodu... Stop!
Pora na zwyczajowe comiesięczne omówienie zawartości bieżącego numeru WMH. A dzieją się w nim rzeczy ciekawe, jak choćby alternatywne sposoby na łowienie brzan, które w swoich artykułach opisali Łukasz Janik i Daniel Węgrzyniak. Przyznam szczerze, że dla mnie brzana (a cenię ją za olbrzymią siłę i waleczność) kojarzy się przede wszystkim z serem, a także krótką nimfą i małymi woblerkami. Niemniej jednak z zainteresowaniem czytam o innych sposobach łowienia tej wąsatej wojowniczki, chyba najsilniejszej ryby polskich rzek, oczywiście z uwzględnieniem proporcji rozmiaru do siły. W swojej kategorii jest w każdym razie bezkonkurencyjna.
W moim sercu pierwsze miejsce zajmuje jednak spinning, a zatem nie obejdzie się bez polecenia Wam także artykułów spinningowych. A są nimi „Pierwsze zimne noce” Jacka Gornego i „Kanada pachnąca żywicą” Rafała Słowikowskiego. Co dla spinningisty znękanego afrykańskimi upałami znaczą zimne noce, nie trzeba przypominać. A Kanada? Nawiązanie do klasycznej książki Arkadego Fiedlera jest nieprzypadkowe. Artykuł jest o tyle ciekawy, że uważny Czytelnik bez trudu znajdzie w nim odniesienia do naszej rodzimej rzeczywistości wędkarskiej.
Na koniec warto jeszcze przypomnieć, że „Walka z wiatrakami”, o której pisałem nieco wyżej, od dnia ukazania się niniejszego numeru będzie przez miesiąc dostępna za darmo w naszym VOD, czyli serwisie, gdzie można nabyć nasze filmy w wersji elektronicznej. Robimy tak z każdym filmem, który akurat „schodzi z wystawy”. Przez miesiąc udostępniamy go za darmo, a potem sprzedajemy w pierwotnej cenie. Zachęcam do korzystania z tej możliwości oglądania naszych filmów – prostej, wygodnej i dostępnej w każdym miejscu bez potrzeby zabierania ze sobą stosów płyt DVD.

Paweł Mirecki

 

Dwa oblicza feedera

Łowienie na feeder niejedno ma imię. Z pozoru proste, wymaga jednak od wędkarza elastyczności i cierpliwości. Na dodatek, gdy warunki pogodowe zmieniają się kilka razy dziennie, a ryby grymaszą, trzeba się nielicho nagłowić...
Nasi bohaterowie, Robert i Marcin, zostali postawieni przed takim oto zadaniem: usiąść nad jeziorkiem i sprawdzić, co i jak będzie się sprawdzać zdaniem zamieszkujących je ryb z istnej góry tego, co ze sobą nad wodę zabrali. Żeby było ciekawiej, jeden z nich używa klasycznych koszyczków zanętowych przeznaczonych na dna miękkie i zanęt słodkich, a drugi – nowoczesnych podajników do metody i pokrewnych jej rozwiązań oraz miksów „śmierdzących”. Ale obaj wymieniają się przynętami, a nawet zanętami, bo gdy akurat u kolegi na coś bierze, to czemu by z tego nie skorzystać? A że swoje dołożył wiatr, raz ledwie wyczuwalny, a za moment silny, przekraczający 20 m/s, to możecie się łatwo domyślić, co czekało naszych kolegów.
Niemniej jednak połowili, i to całkiem nieźle. Jesteście ciekawi, jak przebiegały testy? Usiądźcie wygodnie i obejrzyjcie nasz najnowszy film.

 

 

Foto 1

Duży okoń to samotny wędrowiec (Paweł Mirecki)

Każdy wędkarz łowiący drapieżniki marzy o dużym okoniu, ale w naszych wodach jest o nie naprawdę ciężko. Oczywiście są, ale tylko tam, gdzie nie ma dużej presji rybackiej i gdzie wędkarze nie zabierają z wody wszystkiego, co złowią i co jest choć trochę bardziej wyrośnięte. Na szczęście takich wód jest w Polsce coraz więcej, dlatego też cierpliwym wędkarzom zdarza się zaciąć prawdziwy okaz garbusa. Nie muszą więc wyjeżdżać za granicę, gdzie – co trzeba przyznać – takich wód jest o wiele więcej, gdzie przepisy są nie tak restrykcyjne jak u nas, ale za to etyka wędkarska i świadomość ekologiczna są na o wiele wyższym poziomie. A przede wszystkim – nie ma rybaków. Jak wiadomo, większość dużych okoni łowi się zimą spod lodu. Na ciepłą porę roku przypada zdecydowanie mniej okazowych okoni. Wiąże się to z tym, że ryby są przed tarłem, więc żerują agresywnie, aby nabrać sił. Dalej, ich pokarm (biała ryba) grupuje się wówczas w stada, a więc i one same siłą rzeczy zbierają się na stosunkowo małych akwenach, czego normalnie unikają. Tak więc w zimnej porze roku są o wiele lepsze warunki do łowienia okoni niż w ciepłej. Trzeba się z tym pogodzić i albo łowić okazowe sztuki od przypadku do przypadku, albo się celowo nastawić na ich szukanie. Co więc począć latem?
Foto 2

Sierpień nad Wisłą (Michał Krzyżanowski)

Gdy tylko upalne letnie dni zaczynają być przedzielane chłodnymi nocami, dla każdego wiślanego łowcy drapieżników powinien zacząć bić dzwon na alarm: „one” zaraz będą gryźć! Zimne noce w drugiej połowie sierpnia (choć w ostatnich latach różnie z tym bywa, bo klimat wariuje), zdecydowanie mniej komarów i niżówki – to dla mnie zalety schyłku lata, dzięki którym wędkowanie na nowo staje się niezwykle przyjemne. Nagrzana po letnich upałach woda minimalnie opada, odkrywając miejsca wcześniej niedostępne, a na dodatek jej temperatura pomału zaczyna się obniżać, co dla drapieżników jest bodźcem do wznowienia intensywnego żerowania. Do jesiennej obfitości jeszcze daleko, ale już można z powodzeniem połowić, korzystając z uroków letnich dni nad wodą. Niska woda sprzyja łowieniu, bo rzeka jest wtedy bardzo czytelna i łatwo namierzyć stanowiska ryb. Można łowić naprzemiennie różnorodne gatunki i w różnych miejscach, ale w pakowaniu sprzętu trzeba zachować umiar i nie obarczać się nim ponad miarę. Wszystko trzeba sobie najpierw dobrze zaplanować, a przede wszystkim to, jakie ryby będziemy łowić. Dla autora zaś celem sierpniowych wypraw są głównie sumy, bolenie i w mniejszym stopniu sandacze.
Foto 3

Danie z włosem (Marcin Wosiek)

Zestaw ze skrętką spopularyzowali zawodnicy dyscypliny feederowej. Jest on na tyle interesujący, że warto poświęcić chwilę na opanowanie jego wykonywania. Trzeba podkreślić, że jeśli łowimy w warunkach „ulgowych” (np. woda stojąca, nieduży dystans, żyłki nieco grubsze), wówczas zabawa w wiązanie różnych zestawów to sztuka dla sztuki. Można zakładać koszyk przelotowo, blokować go stoperem na krętliku i jazda! Schody zaczynają się dopiero wtedy, gdy potrzebne są rzuty dalekie (a feederem można łowić na dystansie 80–100 m), w nurt lub do wody o dużej głębokości. Wtedy ten i inne zestawy okazują się bezkonkurencyjne. Zalety zestawu o obniżonej skłonności do splątania (w pełni odpornego chyba nie ma, za najbardziej odporny na splątania uchodzi zestaw helikopterowy, zwłaszcza w połączeniu z fluorokarbonem) ujawniają się najczęściej właśnie przy silnych i dalekich rzutach, gdy także wiatr potrafi swoje namieszać, a używane przypony są cienkie i wiotkie. Obecnie są stosowane różne wersje skrętki. W niniejszym artykule zobaczycie podstawowy wariant tego zestawu, którym autor się posługuj łowiąc feederem ryby małe i średnie.
Foto 4

Pellet feeder po polsku (Łukasz Janik)

Łowienie brzan na pellet znane jest np. w Wielkiej Brytanii. Czemu by nie spróbować także w polskiej rzece? Eksperymentu tegop podjął się autor niniejszego artykułu. „Sierpień do dla wędkarzy bardzo przyjazny okres. Można łowić praktycznie wszystkie gatunki ryb, a w dodatku pogoda jest bardzo sprzyjająca. Oczywiście jest to też okres urlopowy, co przekłada się na dłuższy czas możliwy do spędzenia nad wodą. Jedynym kłopotem może być to, na jakie ryby się wybrać. Ja swój ostatni urlop postanowiłem poświęcić na swego rodzaju „kombinowanie”. O ile zawsze latem lubiłem poszukiwanie brzan w rzece za pomocą spinningu, o tyle teraz postanowiłem zrobić to, posługując się feederem. Co w tym takiego dziwnego? A to, że moim celem było wykorzystanie do tego pelletu jako przynęty i zanęty. Oczywiście tego typu łowienie kojarzy się z wędkarzami z Francji bądź Anglii, ale stwierdziłem, dlaczego nie u nas, skoro w polskich rzekach też pływają piękne brzany oraz klenie. Kiedy pomysł ten powstawał w mojej głowie, wiedziałem, że ryby w rzece raczej nie znają tego typu zanęty. W jeziorach wędkarze coraz częściej nęcą pelletem, a w przypadku rzek to raczej rzadkość”.
Foto 5

Pierwsze zimne noce (Jacek Gorny)

Sierpniowe noce to świetny czas na ryby. W wodzie, której temperatura wyraźnie się obniża, okonie zaczynają zbierać się w większe stada, sandacze ponownie nabierają apetytu w ciągu dnia, a nie tylko w nocy, jak to było podczas upalnego lata, a także szczupaki stają się aktywniejsze. Generalnie woda znów budzi się do życia. Trzeba tylko dobrać odpowiednią taktykę wędkowania, a będzie to bardzo udany miesiąc! Generalnie lepsze są poranki. Nieźle dzieje się też wieczorami nad wodą, ale jak mam wybór, to w sierpniu wolę łowić od świtu. Głównym argumentem jest wspomniana już chłodniejsza woda. Drapieżniki są wtedy aktywne i uganiają się za drobnicą. Już przed wyprawą warto się zastanowić, na który gatunek chcemy się nastawić. Pora żerowania jest zwykle krótka. Wyjątkiem są dni pochmurne. Wtedy ryby mogą być aktywne przez cały dzień. Jeśli jednak w ciągu dnia jest słonecznie, to mamy dobry czas do godz. 9.00, maksymalnie 10.00. Wybranie jednego gatunku zwiększa nasze szanse na sukces. W tym artykule przeczytacie, co Jacek Gorny ma do powiedzenia w temacie łowienia okoni, szczupaków i sandaczy, gdy tylko sierpniowe noce zaczną być chłodniejsze.
Foto 6

Karp z dużej odległości (Tomasz Słowiński)

Kiedy wybieramy się na dużą wodę, powinniśmy takie miejsce mieć już znalezione i kilkakrotnie zanęcone. Mamy wówczas naprawdę ogromną przewagę. Prawdziwy rozkwit w ostatnim czasie łowisk komercyjnych w naszym kraju sprawił, że większość karpiarzy nie wie, co to znaczy szykowanie sobie miejscówki (nęcenie). O tym jednak może innym razem. „Na co powinniśmy zwrócić uwagę, sondując dno dużej wody? Na to samo, co wszędzie. Szukamy więc charakterystycznych miejscówek, tj. zatopionych drzew, różnic dna (muł, kamienie, piasek), podwodnych górek itd. Wszystko, co przykuwa naszą uwagę, kiedy patrzymy w wyświetlacz echosondy, jest pretekstem, aby dłużej i dokładniej przyjrzeć się temu miejscu. Kiedy jesteśmy pewni, że to właśnie tego szukaliśmy, trzeba taką miejscówkę oznaczyć. Gdy łowimy w okolicach przybrzeżnych, zawsze znajdziemy sobie jakiś charakterystyczny punkt i nie jest konieczne pozostawianie w wodzie żadnych markerów, kiedy jednak miejsce naszego łowienia znajduje się na otwartej wodzie, daleko od brzegu, musimy to sobie jakoś oznaczyć. Pozostawianie w wodzie wszelkich markerów, które są widoczne dla wszystkich z dużej odległości, nie jest moim zdaniem zbyt dobrym rozwiązaniem”. Co więc doradza nasz karpiowy ekspert? M.in. o tym przeczytacie w niniejszym artykule.
Spis treści
Redakcja łowi
  • Duży okoń to samotny wędrowiec 6
  • Sierpień nad Wisłą 12
  • Danie z włosem 16
Porady ekspertów
  • Ostatnia sierpniowa noc 20
  • Pierwsze zimne noce 24
  • Lekka matchówka 28
  • Nocna zmiana 30
  • Nowoczesne przynęty spinningowe – tak czy nie? 34
  • Pellet feeder na brzany 38
  • Lato z muchą 42
  • Złota miejscówka 46
Od spławika do gruntu
  • Brzany z podgórskiego Sanu 52
  • Leszczowe lato 56
Wędkarstwo karpiowe
  • Karp z dużej odległości 60
Wędkarstwo morskie
  • Okonie na „desce do prasowania” 64
Za granicą
  • Kanada pachnąca żywicą 68
Inne
  • Va banque na Sanie 50
  • Zdjęcia Internautów 74
  • Polecamy 76
  • W następnym numerze m.in. 80