Ostatnie komentarze

Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Dostępne numery

Sprzedaż wysyłkowa numerów archiwalnych WMH

Zamówienia i informacje:
Tel. (0 22) 616 16 04
prenumerata@wmh.pl

 

Uwaga!

Cena 9,90 zł/szt. - wydania do nr 88 włącznie (wraz z dołączonym DVD)

Cena 6,90 - wydania od 89 włącznie

 

Jeśli płacisz przelewem z góry, nie ponosisz kosztów wysyłki! 

Do przesyłki za pobraniem jest on doliczany wg cennika Poczty Polskiej.

wstecz dalej
1 2 3 4 ... 10
  • Numer 112 (styczeń 2016)

    2015-12-16

    Numer styczniowy tradycyjnie ukazuje się w połowie grudnia, stąd też jest to dobry moment, aby życzyć Wam wszystkim spokojnych i pogodnych świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku 2016. Tym zaś, którzy juz 1 stycznia zamledują się nad rzeką trociową lub pstrągową życzymy, aby początek nowego roku obdarzył ich rybą życia. 

    Komentarzy: 6
    więcej
  • Numer 111 (listopad 2015)

    2015-11-17

    Pod koniec października wędkarską opinię publiczną poruszyła katastrofa ekologiczna na Warcie poniżej Poznania. Wszystkie ryby wyginęły, a były tam także ładne sztuki. Pozostała po nich pustynia i bezsilność wędkarzy, płacących niemałe przecież składki. Brzmi znajomo? Zapewne, bo do takich przypadków dochodzi w Polsce zdecydowanie zbyt często. Nieliczne z nich są na tyle drastyczne (lub tylko na tyle głośne), że informacje o nich przedostają się także do pozawędkarskich mediów ogólnokrajowych.

    Komentarzy: 2
    więcej
  • Numer 110 (październik 2015)

    2015-10-15

    Jednym z problemów trapiących nasze wędkarstwo jest mnogość bezsensownych przepisów skutecznie hamujących jego rozwój. Zakaz taki, zakaz owaki... wszystko w imię ochrony rybostanu. Pięknie, ale... Weźmy pod lupę np. zakaz łowienia w pionie „przez ciągłe podnoszenie i opuszczanie przynęty”. Został on wprowadzony za czasów funkcjonowania Państwowych Gospodarstw Rybackich, aby chronić cenne sieje wyławiane przez wędkarzy z łodzi na zwyczajne podlodówki. Więc ciach! W majestacie prawa uchwalono ww. zakaz i dzięki temu „państwowe” sieje mogły się czuć bezpieczniejsze. PGRyb już nie ma, o spotkanie z siejami w polskich jeziorach jest trudno, ale zakaz się utrzymał. Siłą bezwładu, chyba na zasadzie bezkrytycznej wiary, że owa ochrona siei w magiczny sposób rozciąga się nie tylko na nie, ale i w ogóle na cały rybostan aż do dnia dzisiejszego. Efektem tego jest postawienie tamy wszelkim formom łowienia opartym na pracy sztuczną przynętą pod łodzią, bez zarzucania. Klasyczny drop shot – zabroniony, vertical jigging – to samo. Świat prze do przodu, a my zostajemy coraz bardziej w tyle.

    Komentarzy: 4
    więcej
  • Numer 109 (październik 2015)

    2015-09-15

    Jedną z podstawowych różnic (z wędkarskiego punktu widzenia) między Polską a takimi krajami, jak Szwecja, Irlandia, Słowenia, Norwegia czy Hiszpania, jest fakt, że tam turystyka wędkarska jest uznawana za istotną gałąź gospodarki i tak unormowana przepisami, aby przynosiła konkretne dochody. Pieniądze trafiają przy tym zarówno do kasy państwowej, jak i do samorządów (gmin) oraz lokalnych przedsiębiorców obsługujących ruch turystyczny. I póki ryba jest, to wędkarze chętnie przyjeżdżają, zostawiając swoje pieniądze, i to wcale niemałe. Ba, są traktowani dokładnie tak samo jak miejscowi, czyli wysokość opłat jest ustalona jednakowo dla wszystkich, bez względu na narodowość i przynależność (bądź nie) do jakiejkolwiek organizacji wędkarskiej.

    Komentarzy: 0
    więcej
  • Numer 108 (wrzesień 2015)

    2015-08-18

    Kilka miesięcy temu wspominałem o rozporządzeniu ministerialnym do ustawy o rybołówstwie morskim określającym zasady wędkowania w morzu. Temat odbił się szerokim echem w naszym środowisku, głównie ze względu na jego antywędkarskość, a także niechlubną rolę, jaką odegrał w tym wszystkim ZG PZW. Nowe rozwiązania były tak absurdalne, że od razu zaczęły się protesty. Dzięki temu doczekaliśmy się uchylenia szkodliwych przepisów i wydania kolejnego rozporządzenia, któremu warto się uważnie przyjrzeć. O ile poprzednia ministerialno-rybacko-związkowa próba wypędzenia wędkarzy z morskich wód przybrzeżnych była brutalna i pozbawiona jakichkolwiek osłonek, o tyle tym razem lobby rybackie podeszło do sprawy w miękkich rękawiczkach. Skoncentrujmy się jednak na sprawach kluczowych.  

     

    Komentarzy: 0
    więcej
  • Numer 107 (sierpień 2015)

    2015-07-17

    Około połowy czerwca br. na SGGW w Warszawie odbyła się premiera pierwszego polskiego przekładu książki „Wędkarz doskonały” autorstwa Izaaka Waltona. Wydrukowano zaledwie 500 kolekcjonerskich, ponumerowanych egzemplarzy. Istny biały kruk! Przekładu podjął się dr Stanisław Cios, a nasz korespondent przybył tam na zaproszenie Jacka Kawalca. Obu panów chyba nikomu nie trzeba w tym miejscu przedstawiać. Rangi wydarzeniu dodawały honorowy patronat Ambasady Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w Warszawie oraz obecność licznych przedstawicieli polskiej nauki.

    Komentarzy: 2
    więcej
  • Numer 106 (lipiec 2015)

    2015-06-20

    Tegoroczne spotkanie Czytelników z ekipą naszej redakcji, które zorganizowaliśmy we współpracy z portalem Wędkarstwo TV (WTV) wedkarstwotv.pl na gościnnym dla nas jeziorze Wersminia, okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Mimo iż pogoda nie bardzo dopisała, obdarzając nas wszystkich bardziej opalenizną niż dużymi rybami, to jednak to i owo złowiono. Na wędki trafiły m.in. 80-centymetrowy szczupak oraz 12-kilogramowy karp. Po pełną relację odsyłam na stronę wmh.pl/zlot2015, w tym miejscu zaś chciałbym napisać o czymś innym. Moim zdaniem rekordowe ryby to co prawda powód do dumy i dobrze się dzieje, gdy od czasu do czasu są holowane, ale imprezy takie uważam za ważne z innego powodu. Gdy cztery lata temu powstał pomysł organizowania dorocznych zlotów Czytelników skupionych wokół wmh.pl/forum, było oczywiste, że jego uczestnicy będą się ze sobą dobrze bawić, bo w końcu wszyscy na co dzień „spotykają” się wirtualnie i rozmawiają na różne tematy. Tak było przez kolejne trzy lata, gdy spotykaliśmy się w różnych częściach Polski w mniej więcej podobnym gronie. Z rybami nie zawsze było bogato, ale zawsze dopisywała zgrana ekipa Czytelników.

    Komentarzy: 0
    więcej
  • Numer 105 (czerwiec 2015)

    2015-05-18

    Zarybienia rzek pomorskich trocią wędrowną w ubiegłych dekadach to coś, co spędzało sen z oczu polskim trociarzom. Ryby te traktowano wyłącznie jako hodowlane, niezdolne do samodzielnego rozmnażania. Schemat – ułożony i sankcjonowany przez Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie – był prosty. Nie wdając się w szczegóły (które wiele razy już opisywałem przy różnych okazjach), efektem wieloletniej współpracy PZW z IRŚ było wyhodowanie „troci karłowatej”, pozbawionej odporności na choroby. I paradoksalnie dopiero plaga wrzodzienicy otworzyła oczy wędkarskim decydentom i firmującym ich autorytetom naukowym na te proste fakty, oczywiste dla zwykłych wędkarzy od dość dawna.

    Komentarzy: 4
    więcej
  • Numer 104 (maj 2015)

    2015-04-16

    Na początku marca br. otrzymaliśmy od naszego Czytelnika internauty informację, że w jednym z supermarketów można nabyć świeżo zabite szczupaki, bez wątpienia ikrzyce gotowe do tarła. Tabliczka z ceną zawierała też informację – kraj pochodzenia: Polska. Sprawa jest bulwersująca, ale nie jest nowa. Od lat w działach rybnych dużych sklepów można „podziwiać” podobne obrazki. Najprawdopodobniej jednak te ryby – ikrzyce szczupaka czy choćby bolenie, trocie bądź sumy – mają „papiery” w porządku. To już nie te czasy, gdy panowała rybacka wolnoamerykanka, niekontrolowana przez nikogo, która doprowadziła do zagłady wielu populacji najcenniejszych drapieżników. 

    Komentarzy: 10
    więcej
  • Numer 103 (kwiecień 2015)

    2015-03-17

    Nowy rekord Polski w boleniu podzielił środowisko wędkarskie. Przez serwisy internetowe przetoczyła się fala dyskusji na temat – jak łatwo zgadnąć – zabicia prawie 9-kilogramowej rapy. Ale od początku. 12 grudnia 2014 r. pewien wędkarz wybrał się nad Wisłę przy ujściu Skawy, gdzie na wahadłówkę złowił potężnego bolenia. Pomiar wykazał 89 cm, ale w myśl przepisów PZW do spełnienia wymogów formalnych obowiązujących przy zgłaszaniu medalowej ryby niezbędne jest jej zważenie na dokładnej wadze w obecności świadka. Ale na tym nie koniec – konieczne jest również zdjęcie, które w przypadku dużej, silnej ryby jest bardzo trudne do wykonania z samowyzwalacza bez porządnego statywu. Ufff. Co ma zatem zrobić wędkarz, który podczas samotnej wyprawy nad rzekę złowił okaz i chce go zgłosić do medalu? Nie popieram, ale rozumiem, że dla wielu jest to ważne. Nasz bohater nie miał jednak ani wagi, ani prawdopodobnie także świadka. Żaden górny wymiar ochronny nie nakazywał mu natychmiastowego uwolnienia zdobyczy.

    Komentarzy: 3
    więcej
  • Numer 102 (marzec 2015)

    2015-02-17

    Nowa ustawa o rybołówstwie morskim od początku wzbudzała sprzeciw polskich wędkarzy. Niestety, została ona już podpisana przez prezydenta RP. Podobnie jak wielu z nas, miałem jednak nadzieję na prezydenckie weto, bo jest ona zabójcza dla wędkarstwa morskiego w Polsce, które jest z kolei solą w oku rybackiemu lobby przy Ministerstwie Rolnictwa. Ale po kolei.Obecnie opłata za rok połowów w morzu wynosi 49 zł, a w myśl nowych przepisów wzrośnie do 180 zł. Wędkarze łowiący regularnie zarówno w morzu, jak i na śródlądziu na pewno odczują dotkliwie tę podwyżkę. Lecz to dopiero początek. Kolejny zapis ustawy dotyczy łowienia z łodzi i kutrów. Do tej pory tzw. opłata armatorska wynosiła ok. 50 zł za rok, bez względu na liczbę załogantów i rozmiar jednostki pływającej. Teraz postanowiono ją podnieść do… 3000 zł. A trzeba mieć świadomość, że po wodach Zatoki Gdańskiej (ale nie tylko) pływa mnóstwo małych łodzi wędkarskich, których załogi patrzą rybakom na ręce i skrupulatnie zgłaszają zauważone nieprawidłowości. Tych zaś jest naprawdę dużo. Cóż więc pozostaje bossom rybackim mającym „plecy” w rządzie niż pozbyć się niewygodnych świadków? I poszły konie po betonie.

    Komentarzy: 6
    więcej
  • Numer 101 (luty 2015)

    2015-01-16

    Okoń to dziwna ryba. Chyba wszystkim aż się oczy świecą na widok kilogramowego garbusa z bojowo nastroszonym irokezem. Każdy chciałby łowić takie, a większość pomstuje na „kłusolo-rybako-wydro-kormoranokractwo”, które to „zjawisko” jest – jak wszyscy wiemy – odpowiedzialne za nad wyraz słaby rybostan polskich wód. I tu mała zagwozdka, bo wielu z tych, którym marzą się wielkie okoniska, nie widzi nic złego w zabieraniu dziesiątek sztuk drobnych okonków. Bo biorą! Zwłaszcza na lodzie jest to istna epidemia, ale także na wodzie wolnej od niego niejeden „fachowiec” ma na sumieniu drastyczne przetrzebienie stada okoni w danym jeziorze. Jakoś wielu kolegom z wyjątkowymi oporami przebija się do głowy prosta zależność między liczbą zabieranych małych ryb a szansą na złowienie prawdziwie dużej sztuki. Tak było przez wiele lat i nie ma się co dziwić, że kilogramowy garbus to w Polsce już stosunkowo rzadkie trofeum. 

    Komentarzy: 15
    więcej
wstecz dalej
1 2 3 4 ... 10
---- reklama ----
przynęty na klenie
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj