Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Okoń - zanim ściśnie lód

2010-12-03

Późną jesienią klenie, jazie i bolenie przenoszą się z głównego koryta Odry w głębokie rynny oraz wolniejsze prądy zatokowe. Ich aktywność jest wtedy bardzo mała, a żerowanie krótkie i chimeryczne.

Zostaje więc tylko okoń. Moje najlepsze miejscówki znajdują się na odrzańskich starorzeczach oraz kanałach i stawkach zwanych przez miejscowych „kaczymi dołkami”. Wybieram zawsze te łowiska, które są na stałe połączone z głównym korytem rzeki bez względu na jej poziom, dzięki czemu cały czas odbywa się naturalna migracja ryb. Początek zimy to najlepszy czas, żeby w takich miejscach spotkać naprawdę duże okonie, które tu wpływają za stadami białorybu.

Z moich obserwacji wynika, że bardzo duży wpływ na wyniki łowienia mają: pora dnia, pogoda oraz poziom wody w łowisku.


Pora dnia

Jeżeli występowały duże różnice temperatur pomiędzy nocą a dniem, to najlepsze brania miałem w godzinach popołudniowych i wieczornych. Tłumaczę to tym, że raptowne ochłodzenie w znacznym stopniu spowalnia funkcje życiowe ryb i ich aktywność wzrasta dopiero w godzinach południowych. Jeżeli jednak przez dłuższy czas temperatura zarówno w nocy, jak i w dzień była plusowa, to okonie żerowały przez cały dzień.


Pogoda

Okoń, jak większość drapieżników, nie lubi nadmiaru światła, a głębokość łowisk, które opisuję, rzadko przekracza 2 m i zazwyczaj mają one wodę o dużej przejrzystości. Dlatego najlepsze wyniki miałem zawsze w dni pochmurne z umiarkowanym wiatrem zachodnim lub południowym i stabilnym ciśnieniem atmosferycznym. Pogoda słoneczna lub dynamiczna z przechodzącymi frontami i niestabilnym ciśnieniem nie sprzyjała dobrym połowom.

 

Poziom wody a stanowiska okoni

Ze względu na stałe połączenie z głównym korytem rzeki poziom wody w moich łowiskach będzie ściśle od niej zależał, a co za tym idzie będzie często ulegał zmianom. Zauważyłem, że na każdą taką zmianę natychmiast reagowała drobnica, która przesuwała się wraz z ruchem wody. Za drobnicą podążały oczywiście „moje” okonie. Stwierdziłem jednoznacznie, że gdy woda się podnosiła, to drobnica wraz z okoniami przesuwała się na koniec starorzecza, natomiast gdy woda opadała, to zajmowała stanowiska blisko ujścia do rzeki. Gdy poziom wody przez dłuższy czas utrzymywał się na stałym poziomie, miejsca przebywania okoni były zawsze w pobliżu skupisk białorybu. Bankowymi miejscówkami były też wtedy bliskie okolice zatopionych drzew, wysepek, wypłyceń oraz głębszych rynien i innych nierówności dna.

Łowienie zimowych okoni do łatwych nie należy. O końcowym sukcesie oprócz wymienionych poprzednio warunków decydują również: prawidłowo dobrany sprzęt, odpowiednia przynęta oraz zastosowana metoda łowienia. Postaram się Czytelnikom WMH przybliżyć wiedzę jak dopasować odpowiednią wędkę, kołowrotek czy żyłkę, a także jak wyselekcjonować najskuteczniejsze przynęty oraz metody i techniki ich prowadzenia.


Wędka

Używam obecnie dwóch wędzisk. Pierwsze to kij długości 2,40 m o ciężarze wyrzutu do 10 g, ze sztywnym dolnikiem i sprężystą częścią szczytową. Jest to bardzo szybka wędka służąca do jigowania przynętami uzbrojonymi w główki. Szybkość tego kija polega na natychmiastowym przeniesieniu każdego najmniejszego kontaktu ryby z przynętą na dolnik wędki, które kwituję szybkim zacięciem. Wędki tej używam głównie do obławiania wąskich zarośniętych kanałów oraz strefy przybrzeżnej starorzeczy i stawów. Szybkie wędzisko sprawdza się, gdy okonie są bardzo aktywne. Drugi kij ma długość 2,70 m i ciężar wyrzutu do 12 g. Dolnik tej wędki jest sztywny, natomiast część szczytowa jest dość miękka zakończona bardzo czułą szklaną wklejką, która służy mi jako idealny sygnalizator brań. Tego typu wędki używam głównie na szerokich starorzeczach do obławiania metodą bocznego troka stanowisk okoni znacznie oddalonych od brzegu. Wędzisko to sprawdza się także, gdy okonie są mało aktywne, a brania bardzo delikatne. Bezpośredni kontakt ryby z przynętą mogę zobaczyć tylko na czułej końcówce wklejki.


Kołowrotek

Do lekkiego spinningowania zimą używam kołowrotków wielkością przypominających Shimano 1000 lub 2000. Przy doborze kołowrotka zwracam szczególną uwagę na mechanizm hamulcowy, który powinien mieć płynną regulację w zależności od ustawienia sprzęgła i obciążenia. Oprócz hamulca sprawdzam także sposób nawijania żyłki na szpulę. Jeżeli żyłka układa się równomiernie na całej jej szerokości, nie tworząc żadnych garbów czy wybrzuszeń, kołowrotek jest dobrze wyważony, co wydatnie wydłuży nasze rzuty lekkimi przynętami.


Żyłka

Na początku mojej przygody z zimowymi okoniami łowiłem na żyłki o średnicy od 0,10 do 0,12 mm. Jednak nauczony doświadczeniem, po stracie wielu dorodnych garbusów w mocno zarośniętych łowiskach, używam mało rozciągliwych tonących żyłek w jasnych kolorach o średnicy 0,16 mm i wytrzymałości ok. 3 kg, które w zupełności wystarczą do zatrzymania i wyholowania nawet kilowego okonia. Do łowienia okoni nie stosuję żadnych plecionek, nawet tych najcieńszych. Ich sztywność konstrukcyjna sprawia, że małe przynęty pracują nienaturalnie, a nasza reakcja na branie jest za szybka i wiele ryb delikatnie zaciętych spada podczas holu.


Przynęty

Mamy więc wędkę, kołowrotek i żyłkę, zajmijmy się teraz przynętami. Żeby prawidłowo dobrać przynęty musimy zdać sobie sprawę, że będziemy łowić w okresie dość ekstremalnym dla ryb. Biorąc to pod uwagę, w naszym arsenale przygotowanym na zimowe okonie znacznie ograniczamy miejsce dla obrotówek, woblerów czy cykad. Nie znaczy to, że nie złowimy na nie okoni. Przekonałem się jednak, że w tym okresie ich skuteczność nie jest rewelacyjna. Na co więc łowić? Moja rada jest tylko jedna. Przynętą numer jeden na zimowe okonie łowione w starorzeczach, kanałach i stawkach są „paprochy”, inaczej mówiąc przynęty silikonowe. Przynęty, których długość nie przekracza 3 cm. Będą to zarówno twisterki, ripperki i kopytka oraz małe imitacje raczków. Bardzo duża skuteczność tak małych przynęt wiąże się bezpośrednio z faktem, że głównym pożywieniem zimowych okoni jest tzw. sieczka, czyli wiosenny wylęg płoci, leszczy czy krąpi.

Mało jest drapieżników, które tak jak okonie reagują na kolor przynęt. Chimeryczne pasiaki w ciągu jednego dnia potrafią zmienić swoje pokarmowe przyzwyczajenia. Kiedyś na jednym z moich ulubionych łowisk okonie rano nieźle brały na twistery w kolorze czarnym, by po południu w tym samym miejscu preferować tylko seledynowe ripperki. Celowo o tym mówię, żeby uświadomić wszystkim, że przy łowieniu okoni musimy ciągle eksperymentować zarówno z rodzajami przynęt, jak i z ich wielkością. Przekonałem się, że gdy się łowi okonie późną jesienią i wczesną zimą, najskuteczniejsze są przynęty w ciemnych stonowanych kolorach. Do moich ulubionych zaliczam gumki w kolorze czarnym, atramentowym, motoroil z brokatem, ciemną herbatę z pieprzem oraz wszelkie odcienie brązu. Skutecznym kolorem jest także seledyn z czarnym brokatem.


Metody połowu

W łowieniu okoni na spinning w starorzeczach, kanałach czy stawach stosuję dwie metody. Pierwsza to typowe jigowanie przynętą uzbrojoną w główkę. Metoda ta sprawdza się przede wszystkim w wąskich kanałach oraz na łowiskach mocno zarośniętych z licznymi zawadami i zaczepami. Spinningowanie główką jest także bardzo skuteczne, gdy okonie żerują przy powierzchni wody. Druga metoda polega na zastosowaniu zestawu z bocznym trokiem. W taki zestaw uzbrajam wędkę, gdy łowię na szerokich starorzeczach, gdzie stanowiska okoni są znacznie oddalone od brzegu. Metoda ta sprawdza się w odniesieniu do bardzo słabo żerujących okoni ze względu na wolno poruszającą się przynętę na długim troku.


Technika łowienia na główkę jigową

Jedną z najważniejszych rzeczy przy łowieniu na główkę uzbrojoną w przynętę jest prawidłowe dobranie ciężaru do głębokości łowiska oraz długości haczyka do zastosowanej przynęty. Zauważyłem nad wodą, że wielu wędkarzy ma z tym duże problemy. Albo zakładają główki za lekkie, albo za ciężkie. Ja przy łowieniu okoni stosuję zasadę doboru ciężaru główki w taki sposób, że na każdy dodatkowy metr głębokości wody dokładam 1 g ciężaru jiga. Przeważnie więc moje główki mieszczą się w przedziale od 1 do 3,5 g, gdy łowię na opisywanych łowiskach. Za ciężka główka powoduje nienaturalne zachowanie się przynęty podczas prowadzenia.

Bardzo ważne jest prawidłowe dobranie długości haczyka do przynęty. Ja do paprochów stosuję haczyk numer 6. Użycie zbyt długiego haczyka zakłóca pracę przynęty. Oprócz klasycznych jigów kulistych stosuję także główki z podwieszanymi skrzydełkami, tzw. końskie łby, oraz główki z antyzaczepem, niezastąpione w łowiskach z dużą ilością zawad. Przynętę uzbrojoną w główkę łączę zawsze za pomocą węzła bezpośrednio z żyłką, nie stosując agrafki. Przekonałem się, że takie połączenie korzystniej wpływa na pracę lekkich wabików.

Przy łowieniu na główkę stosuję trzy podstawowe sposoby prowadzenia przynęt.

Pierwszy sposób polega na wolnym „majestatycznym” prowadzeniu przynęty z licznymi przyspieszeniami w różnych partiach wody, począwszy od strefy przypowierzchniowej, a skończywszy przy dnie. Sposób ten jest bardzo skuteczny na aktywne okonie.

Drugi sposób polega na prowadzeniu przynęty w pół wody z umiarkowaną szybkością, by po kilku ruchach korbką kołowrotka zaprzestać na moment zwijania żyłki z jednoczesnym podniesieniem szczytówki wędki do góry. Prowadzona po równym torze przynęta po zaprzestaniu zwijania zaczyna swobodnie opadać, a podniesiona szczytówka wędki napręża nam żyłkę, przez co ani na moment nie tracimy kontaktu z przynętą. Brania okoni następują zazwyczaj podczas opadania jiga. W trakcie jednego prowadzenia stosujemy kilka razy zatrzymanie i swobodne opadanie przynęty.

Trzecim sposobem, który stosuję zimą, jest tzw. opukiwanie dna. Jest to mój ulubiony sposób  prowadzenia przynęty. Do żyłki wiążę bezpośrednio główkę o ciężarze od 3 do 3,5 g, a jako przynęty używam prawie wyłącznie imitacji raczków. Po zarzuceniu przynęty pozwalam jej opaść na dno, następnie wybieram luz żyłki kołowrotkiem, wędkę ustawiam na godzinę 10 i jednym obrotem korbki kołowrotka podrywam przynętę mniej więcej na ok. 50 cm od dna, po czym szybko wybieram powstały luz żyłki i ponawiam poderwanie. Przy takim sposobie przynętę prowadzę zawsze kołowrotkiem, a nie szczytówką wędki. Opadająca główka, uderzając o dno, wznosi obłoczki mułu, co dodatkowo prowokuje okonie do brań. Sposób ten do złudzenia przypomina schodkowe prowadzenie przynęt sandaczowych, z tym że ciężar główki jest o wiele mniejszy.


Technika łowienia zestawem z bocznym trokiem

Przy łowieniu z bocznym trokiem oprócz rodzaju, koloru i sposobu prowadzenia przynęty na liczbę brań duży wpływ ma wartość obciążenia i długość ramienia z przynętą. Zaobserwowałem, że im mniejsze jest obciążenie, tym przynęta pracuje naturalniej i agresywniej. Zbyt duży ciężarek wymusza szybsze prowadzenie przynęty. Nieco upraszczając, obciążenie powinno być możliwie jak najmniejsze, także jednak by umożliwiało swobodne zarzucenie naszego zestawu na pożądaną odległość. Długość troka z przynętą również ma wpływ na jej pracę. Im trok jest krótszy, tym nasz wabik będzie pracował agresywniej. Im bardziej wydłużymy ramię z przynętą, tym jej praca będzie wolniejsza, oczywiście przy takiej samej szybkości prowadzenia zestawu kołowrotkiem. Najbardziej uniwersalne, moim zdaniem, są ciężarki w kształcie laski o wadze 5, 7 i 12 g. Wydłużony kształt sprawia, że stawiają mały opór zarówno podczas prowadzenia, jak i wyrzutu. Ciężarki takie nie klinują się też w kamieniach i nie „nabierają” zielska.

Swoje przynęty zbroję w haczyki typu Steamer, które mają wydłużony trzonek i mały łuk kolankowy. Łowiąc na kopytka i ripperki, przed haczykiem na żyłce zaciskam 0,5-gramową śrucinę, która stabilizuje tor pracy przynęty. Bez dodatkowego obciążenia tego typu przynęty kręcą się wokół swojej osi. Trok z obciążeniem w moim zestawie ma zawsze ok. 15 cm.

Łowiąc na zestaw z bocznym trokiem, stosuję kilka technik prowadzenia przynęty.

Pierwsza, najprostsza technika polega na jednostajnym wolnym prowadzeniu przynęty w okolicy dna i ciągłej obserwacji końcówki wędki. Każde jej nienaturalne zachowanie kwitujemy nagłym uniesieniem wędki do góry, co wystarczy, by skutecznie zaciąć okonia. Każde mocne zacięcie nadgarstkiem powoduje, że większość ryb spada nam podczas holu. W tej technice prowadzenia najskuteczniejsza długość troka z przynętą wynosi 40 cm.

Następnym sposobem na przechytrzenie zimowego okonia jest technika prowadzenia podobna jak w pierwszym przypadku, z tą jednak różnicą, że co pewien czas kładziemy przynętę na dnie, po czym podnosimy wędkę na godzinę 12. Podnosząc zestaw z dna, bacznie obserwujemy szczytówkę. Jeżeli wklejka zaczyna się nadmiernie uginać, znaczy to, że okoń połknął naszą przynętę. Przesuwamy wtedy wędkę do tyłu i rozpoczynamy hol ryby. W tej technice prowadzenia najskuteczniejsza długość troka z przynętą wynosi 60 cm.

Gdy okonie biorą bardzo słabo stosuję trzeci sposób prowadzenia polegający na zastosowaniu ciężarka o masie 12 g, bez względu na głębokość łowiska, i metrowego troka z przynętą. Dodatkowo przed uszkiem haczyka umieszczam styropianową pływającą kulkę, której zadaniem jest spowolnienie opadania paprocha. Zmyślność tego zestawu polega na tym, że obciążenie bardzo szybko osiąga dno, a przynęta wolno opada na długim troku.

Technika prowadzenia jest bardzo prosta. Po zarzuceniu troka na pożądaną odległość szybko wybieram luz żyłki naginając lekko szczytówkę. Branie okonia będzie widoczne na jej końcu jako lekkie pstryknięcie, na które reagujemy delikatnym zacięciem. Kiedy jednak po pierwszym opadzie nie mamy kontaktu z okoniem, podrzucamy ciężarek do góry przez energiczne uniesienie kija na godzinę 12 i powtarzamy opad.


***


Wierzę, że wielu wędkarzy zainspirowanych tym artykułem zastosuje swoje, nie mniej skuteczne od moich, sposoby na przechytrzenie garbusów.


Marian Firlej

Fot. autor, O.Portrat

 

Słowa kluczowe: | okoń | rzeka | Odra | spinning |

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
przynęty na klenie
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj