Ostatnie komentarze

Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon

2017-12-11
Wojciech Wiśniewski

Kontynuujemy temat łowienia pelagicznego, biorąc tym razem na warsztat przynęty, ich zbrojenie oraz interpretację obrazu z echosondy.  

Żeby być skutecznym, najpierw trzeba ustalić, gdzie ryby przebywają w danym łowisku w interesującym nas czasie. Jeśli nie znamy zbiornika, bardzo pomocny będzie jego plan batymetryczny. W prosty sposób dość precyzyjnie określimy wówczas miejsce przypuszczalnego przebywania drapieżników. Jesienią są to rewiry dość głębokie, w których – z uwagi na stałą temperaturę wody – grupują się białoryb i drobne drapieżniki, a za nimi podążają największe „łobuzy” – sandacze i szczupaki. Do precyzyjnego namierzenia ewentualnej zdobyczy niezbędna będzie oczywiście echosonda, ale już wiadomo, że pierwsze kroki należy kierować na głębokie plosa, najlepiej okraszone nierównościami w dnie. W wytypowanym rejonie poruszamy się w miarę wolno, by z dużą dokładnością namierzyć ryby w toni lub te mniej aktywne – przyklejone do dna. Z tymi jest najtrudniej, ale czasem udaje się je sprowokować do brania. Gdy znajdujemy drapieżnika, który najczęściej jawi się na ekranie echa jako dość duży łuk, staramy się napłynąć tak precyzyjnie, by sygnał z przetwornika był najmocniejszy i pełny. Łowimy w stożku, jak najbliżej jego środka, więc musimy kontrolować, gdzie jest przynęta i pod jakim kątem w stosunku do czubka szczytówki i dryfującej łódki.

 

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
przynęty na klenie
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj