Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon

2017-11-13
Rafał Słowikowski

Prawdziwe marzenie, czyli rzeka gdzie żyją olbrzymie pstrągi, a której dolny bieg odwiedzają łososie. Dziesięć dni łowienia, ale przedtem kilkadziesiąt kilometrów bagnistej tundry. 

Coś dla prawdziwych pasjonatów. Oddajemy głos Rafałowi Słowikowskiemu: "A zawdzięczam je tylko wieloletniej przyjaźni i oczywistemu zaufaniu. Już samym tym artykułem boję się coś zepsuć. Zatem jeśli ktoś się spodziewa konkretnych namiarów, lepiej niech nie czyta dalej, bo się tylko wkurzy. Tak czy inaczej, idealny cel wymarzonej wyprawy z plecakiem i wędką w ręku w końcu się pojawił. 
Tytułowa rzeka dwóch serc Hemingwaya, której brzegiem wędrował Nick, okazała się płynąć nieco bliżej domu, choć już samo do niej dotarcie okazało się nie lada wyczynem. I może nie była tak piękna jak ta z opowiadania pisarza, ale nadrabiała innymi walorami.
Na grzbiecie 30 kg – to dużo. Kiedy tundra staje się podmokła i nogi grzęzną w błocie – to zdecydowanie za dużo. Coraz częstsze odpoczynki, ograniczona woda pitna i obchodzenie bagien wydłużyło naszą pieszą wędrówkę do niespełna dwóch dni. Jedyne, co cieszyło, to mijane 40-centymetrowej szerokości strumyki, które podążały tam, gdzie my – do rzeki. A cieszyły, bo zaobserwowaliśmy w nich pstrągi trzydziestaki i to 20 km w linii prostej od celu naszej mordęgi."

 

Słowa kluczowe: | Rafał Słowikowski | wędkarstwo | Islandia |

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
przynęty na klenie
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj