Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon

2017-05-08
Waldemar Stachniak

Tym razem Waldemar Stachniak odpowiada o swoich sposobach na bolenie, o tym, jak się na nie „zbroi” i jak stara się pokonać ich czujność.

Fontanna, istny gejzer – to ratująca się ucieczką drobnica aż wyskakuje nad lustro wody. Tuż pod powierzchnią pędzi zaskakująco szybka i zwrotna srebrna torpeda. Do tego głośne i potężne uderzenia ogonem przy każdym kolejnym ataku. To boleń ruszył na łowy. Nie ma chyba wędkarza, który przeszedłby obok tego obojętnie. Będąc naocznymi świadkami takich przedstawień, często zanim złowimy któregokolwiek z tańczących na ogonie osobników, żywo się nimi interesujemy. Konsekwencją tej sytuacji jest pojawianie się zarówno w wędkarskich periodykach, jak i na portalach internetowych coraz większej liczby nowinek na temat boleni. Ukazujące się wiadomości dotyczą przede wszystkim problematyki skutecznego łowienia tej bez wątpienia zjawiskowej zdobyczy. Toteż z podniesionym ciśnieniem i niejako zahipnotyzowani, mając jedynie czysto teoretyczną wiedzę na ten temat, ochoczo, ale „w ciemno” deklarujemy dołączenie do grona wiernych fanów tego gatunku. W czerwcu nad większymi rzekami, takimi jak Wisła, Bug czy Wieprz, będzie okazja wiele razy zaobserwować opisane wyżej widowisko. Frekwencja amatorów boleni dopisuje, a wytrwałości nie brakuje żadnemu z nich. A wszystko przy zauważalnej aktywności głównych bohaterów. Ponieważ nie sposób przeoczyć ich harców, przeto miejsca żerowania, jak i przebywania naszych potencjalnych zdobyczy wszystkim dobrze są znane. Mimo to złowienie choćby jednej sztuki okazuje się nierealne lub co najmniej bardzo trudne. Dlaczego?

 

 

 

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj
przynęty na klenie