Ostatnie komentarze

Paweł w Amury z Wielkopolski

Denys w co to za ryba?

Redakcja WMH w The Doorsz

Kasia w The Doorsz

Paweł w Sum z rzecznej ostoi

Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon

2017-05-08
Paweł Mirecki

Czasy kleniowo-jaziowej świetności mazowiecka Wisła ma już niestety za sobą. Niemniej jednak nadal można to i owo złowić...

Wisła to przepiękna dzika rzeka. Dużo w niej miejsc wręcz podręcznikowych, jeśli chodzi o dobre warunki bytowania dla kleni i jazi. Prawda jest jednak taka, że z tymi gatunkami od dość dawna jest źle (prawdę powiedziawszy z roku na rok jest coraz gorzej). Kiedyś mogłem po pracy wyskoczyć na tarchomińskie rozmyte opaski i główki i nie było pytania, czy będą brać, tylko ile ryb i jakich się złowi. Bo one były tam zawsze i to w dość licznych populacjach. Mazowiecka Wisła słynęła z kleni i jazi, a rafy w Warszawie czy miejscówki w okolicy Wyszogrodu były znanymi bankówkami i przyciągały wędkarzy jak magnes. Teraz jest już o wiele gorzej. Nie ma co szukać jednego winnego, bo na obecną zapaść złożyło się wiele czynników niezależnych od siebie. Kłusownictwo, katastrofalne niżówki, zabieranie wszystkich złowionych ryb przez wędkarzy, brak jakiejkolwiek rozsądnej gospodarki rybami i samą rzeką... Do kleniowo-jaziowej posuchy przyczyniła się też plaga kormoranów. Autor łowi przede wszystkim tam, gdzie ryby nie tworzą ławic przyciągających kormorany. Takimi miejscami są opaski i rozmyte stare główki. Choć skrzydlata plaga spustoszyła najlepsze odcinki Wisły, to jednak tam, gdzie ryb nigdy nie było dużo, tym ptaszyskom najwidoczniej nie opłaca się zapuszczać.  


 

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj
przynęty na klenie