Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Jaziokleniowa wiosna - odsłona druga

2009-03-27

Popularne jazioklenie łowi się trudno. Tak naprawdę nigdy nie mam pewności, z jakim wynikiem zejdę z łowiska. Często schodzę o kiju. To ruletka, choć kleniojazie są rybami stadnymi i żarłocznymi.

Na zachowanie się ryb i wynik łowienia znaczny wpływ ma wciąż zmieniający się poziom wód w rzekach. Wiadomo, wiosna i roztopy. Dodatkową trudność lub ułatwienie sprawia tarło jazi. One jako pierwsze się trą w naszych wczesnowiosennych wodach. Tarło może trwać 10 dni, a nawet przeciągnąć się do miesiąca. Wszystko zależy od temperatury wody. Z zimowisk jazie dużym stadem podążają na tarło, po czym rozpraszają się na mniejsze stada, a duże osobniki oddalają się samotnie. Łowię je w Wiśle i dwóch mniejszych rzekach, jej dopływach. Wbrew dosyć powszechnej opinii w Wiśle trudno łowi się te ryby. Moim zdaniem głównie ze względu na wielkość łowiska i różnorodne ukształtowanie koryta. Dobrych miejsc pod nurtem i obok nurtu ryby te mają pod dostatkiem, pożywienia również, dlatego wędkarz nie zawsze potrafi malutką przynętą przebić się do dna przez grubą warstwę wody lub nurt. Na niektórych odcinkach mojego łowiska ryby bardzo rzadko podpływają do brzegu. W taki oto sposób walory wspaniałej Wisły czasem obracają się na niekorzyść wędkarza.

 

MOJE MIEJSCA

Gdy woda jest klarowna, a jej poziom normalny, spinninguję w okolicy ujść małych i nieco większych rzeczek, przy głębokich opaskach z dużymi zatoczkami i zawirowaniami na linii brzegowej, przy dużych rafkach oraz w końcówce żwirowatej rynny przechodzącej w wielki blat. Gdy woda jest brudna i podniesiona, zanieczyszczona patykami i trawami, koncentruję się na łowieniu w większych zatoczkach i międzytamiach. Zatoczki nie muszą być głębokie, byle były obszerne. Tam też ryby zbliżają się do brzegów, aby wyłapywać żyjątka lądowe i lądowo-wodne. Niekiedy zabrudzenie lub poziom wody są tak duże, że muszę zrezygnować z łowienia w tych miejscach. Wtedy przenoszę się na ujście- cofkę dopływu, gdzie starannie obławiając dopływ, posuwam się w górę. Na znacznym odcinku woda płynie bardzo wolno, więc używam rozmaitych przynęt do łowienia przy powierzchni, przy dnie czy tuż przy brzegu.
Klenie i jazie najchętniej przebywają nad twardym, żwirowatym dnem, nadal są czujne i płochliwe. W dużej rzece ta płochliwość jest nieco mniejsza, ale tylko na wodzie o kilkumetrowej głębokości.Niewielkie to pocieszenie dla wędkarza. Gdy wiosna rozkręci się na dobre, stada rozbijają się na mniejsze i rozpraszają. Wspaniałe łowiska znajdują się w średniej wielkości rzekach nizinnych, pełnych roślinności, leniwego nurtu, płynących przez olbrzymie łąki wśród kęp drzew. Tam jednak lepiej łowić w czasie, gdy wodna roślinność rozrosła się na tyle, by dać rybom schronienie.

 

MOJE PRZYNĘTY I PROWADZENIE

Często niby-kleniowa obrotówka skusi jazia. Dlatego w pudełku mam zaledwie dwa typy przynęt. Ale nie namawiam do wiernego kopiowania zawartości mojego pudełka, bo każde łowisko pod wieloma względami jest inne i mogą się sprawdzić odmienne przynęty. Najważniejsza zasada w ich doborze brzmi: jak najmniejsze, ale takie, które pozwolą wędkarzowi doprowadzić je przed paszcze ryb. W wielu łowiskach może się pojawić problem trudny do rozwiązania: jak użyć malutkiej przynęty do łowienia głębokich nurtowych kleni i jazi? Wtedy rezygnuję z woblerów i zakładam małe, lecz cięższe obrotówki. Mam wiele malutkich woblerków samodziełek i wyprodukowanych przez różne firmy, najczęściej jednak używam tonących i pływających 3-centymetrowych salmiaczków Tiny (na zdjęciu z jaziem), gdyż pozwalają się daleko rzucić delikatną wędką. Mają również rybodajną akcję i kolorystykę. Łowię nimi z prądem i pod prąd, przy opasce, na rafce, w zatoczce, przy tamie na napływie, pływającym zaś wykonuję bardzo daleki rzut i prowadzę pod prąd wzdłuż stromego brzegu dopływu. Bardzo często tonącego Tiny zarzucam w kierunku środka Wisły daleko powyżej ujścia rzeczki i pozwalam mu opaść na luźnej żyłce, przy czym staram się go z wyczuciem naprowadzić na głęboki dołek wypłukany około 5–8 m poniżej ujścia. Następnie bardzo wolno wprowadzam woblerek przy dnie do tego dołka. Tam właśnie mam częste brania. Nie zawsze są to klenie czy jazie. Obrotówki używam naprzemiennie z woblerkami. Gdy nie mogę dorzucić woblerkiem w miejsce żerowania ryb, wtedy zakładam cięższą obrotówkę. Częściej jednak używam ją wtedy, gdy ryby nie interesują się woblerkiem. Mam zaledwie 3 typy obrotówek, ale z wieloma różnymi paletkami.

W sumie mam więc kilkanaście rozmaitych modeli błystek, ponieważ łowię w różnych miejscach. Łowiąc przy głębokiej opasce, obławiam sukcesywnie kolejne warstwy wody, stosując odpowiednie modele obrotówek. Klenie często atakują duże obrotówki chętniej niż malutkie, jazie niemal zawsze uderzają w małe. W przypadku woblerów nie ma już takiej prawidłowości. Ryby często chwytają nawet 6-centymetrowe woblery. Czasem trudno się połapać,o co tym rybom właściwie chodzi i co dzisiaj je zainteresuje. Nie mam jakiegoś tajnego sposobu prowadzenia obrotówki. Używane przynęty uzupełniają się i pozwalają mi sięgnąć po rybę niemal w każde miejsce w moim łowisku. Obrotówka ma wiele zalet, które mogą być atrakcyjne dla ryb. Warto często zmieniać przynęty i cierpliwie posyłać do wody kolejne.Któraś w końcu zainteresuje wielkiego klenia lub jazia.

 

JACEK KLANEK

Fot. archiwum, O.Portrat

 


Słowa kluczowe: | jaź | kleń | spinning |

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
przynęty na klenie
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj