Ostatnie komentarze

Paweł w Amury z Wielkopolski

Denys w co to za ryba?

Redakcja WMH w The Doorsz

Kasia w The Doorsz

Paweł w Sum z rzecznej ostoi

Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Taktyka na pierwsze trocie

2017-01-04

Ruszamy nad zatłoczone brzegi rzeki trociowej. Opcja wędrowna czy opcja krzesełkowa? Obie mają swoje zalety i wady. 

Opcja stacjonarna. W dobrze wybranym miejscu trzeba się pojawić naprawdę wcześnie, zająć je dla siebie i nie opuszczać aż do wieczora. Jest to sposób całkiem niezły, jeśli chodzi o złowienie ryby, ale już niekoniecznie, jeśli chcemy wypocząć. Siedzenie bowiem cały dzień w otoczeniu ludzi, którzy zabawę sylwestrową przenieśli wprost nad rzekę, potrafi być bardzo męczące i irytujące. Bywa jednak skuteczne. Świetnie znany jest trociowy zwyczaj ignorowania setki przynęt przepływających tym rybom nad głowami i uderzanie dopiero w sto pierwszą, która na dodatek niczym specjalnym nie odróżnia się od poprzednich. W tej sytuacji niezbędne są ogromna cierpliwość i duży termos z gorącą herbatą. A przydaje się i widywane nad wodami składane krzesełko. Prędzej czy później któraś z troci zgrupowanych w danej bankówce „obudzi się” i kłapnie paszczą w stronę akurat naszej przynęty.

Opcja wędrowna. Jest to łowienie z marszu w poszukiwaniu pojedynczych schodzących keltów. Tutaj przydają się wygodne obuwie, wytrzymałość (czasem trzeba przejść naprawdę spory kawałek drogi po wertepach) oraz znajomość rzeki i zwyczajów ryb. Efekty również są ciekawe, a ryzyko trafienia na zgiełk imprezowiczów, którym brzeg rzeki pomylił się z salą bankietową – o wiele mniejsze.  

 

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
przynęty na klenie
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj