Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Metoda na kanał

2016-11-09
Paweł Smyk

Do wędkowania w kanale przekonali mnie jakiś czas temu moi koledzy – spławikowi wyczynowcy. To im zawdzięczam swój niezwykle pozytywny stosunek do tego typu łowiska, a także pierwsze spotkania z wielkimi płociami.

Łowienie płoci w kanale późną jesienią ma w sobie coś pociągającego. Ciemne chmury, „gasnąca w oczach” zieleń traw, opadające różnokolorowe liście, zimny wiatr z pól i łąk tworzą atmosferę nieco nostalgiczną. Tę smętną jesienną zasiadkę skutecznie zakłócić może... nerwowo drgająca szczytówka. Uwielbiam to! I nie mogę się już doczekać tych niecodziennych przeżyć! 
Dziś na późnojesienne płocie wybieram się nie ze spławikiem, ale z zestawem do metody. Uważam, że łowienie tym sposobem dużych ryb w kanale jest bardzo dobrym pomysłem. Dlaczego? Jak wiecie, okazałe płocie trzymają się bliżej dna, gdzie z założenia trafia również nasz metodowy koszyczek z wabiącą porcją zanęty oraz przynętą. To może oznaczać tylko jedno: dorodne ryby przy dnie + położone na podłożu wabiki = sukces. Gdyby to było takie proste... Aby dorodne płocie zechciały się zainteresować tym, co jest w środku leżącego na dnie podajnika, musi być spełnionych jeszcze co najmniej kilka warunków.

Warunek pierwszy. Zanęta

Jak wiadomo, kanał to woda stojąca albo wolno płynąca, albo szybciej płynąca! Tak, tak! Kto łowił na kanale, ten wie, o czym tu mowa. Zmieniające się warunki łowiskowe stawiają wędkarzowi konkretne wymagania. Aby sobie z nimi poradzić, należy się do tego dobrze przygotować. Zawartość koszyczka zanętowego to zbyt mało na skuteczne ściągnięcie ryb w łowisko. Warto zanęcić „konkretniej” – kulami zanętowymi. W tym celu musimy się zaopatrzyć w zanętę, którą powinniśmy systematycznie nawilżać (czasami nawet lekko przemaczać) bez lęku o utratę jej właściwości. 

Nie może być to też zanęta mocno pracująca do góry, gdyż zwabi nam wszędobylską rybią „biżuterię” – drobne płocie i żarłoczne ukleje, a nie o to przecież chodzi. Zanęta po wrzuceniu lub wstrzeleniu kul do wody musi tworzyć dywan na dnie, powoli uwalniając drobniejsze i lżejsze frakcje. Warto sprawdzić w warunkach domowych (w małym akwarium lub wiadrze), jak pracują przygotowane przez nas kule o różnym stopniu dowilżenia, co na łowisku zaowocuje lepszymi wynikami. Ja do robienia kul używam specjalistycznych zanęt dedykowanych na duże płocie. W celu przygotowania takich kulek, które utworzą dywan, zanętę łączę z ziemią torfową i gliną rozpraszającą typu argile. Rzecz jasna nie zapominam o robakach (jokersie, czasem pince), które z każdym tygodniem i stopniowo ochładzającą się wodą są coraz istotniejszym dodatkiem zanętowym. Kule można oczywiście uformować ze zwykłej zanęty płociowej zmieszanej – po odpowiednim dowilżeniu – z ziemią z pobliskiego kretowiska oraz jokerem. Warto pamiętać, że w obu przypadkach zanęta płociowa jest jedynie aromatycznym i lekko pracującym dodatkiem. Podstawowym składnikiem kul jest kaloryczne „mięsko” i to dla niego srebrno-niebieskie ślicznotki będą ryzykowały spotkanie z nami. W przypadku odcinka Kanału Żerańskiego, na którym łowię, staram się, by „plama” zanętowa nie była zbyt kontrastowa na tle dna i reguluję to dodatkiem ziemi torfowej i czarnej gliny argile. Wiem, że moi bardzo doświadczeni koledzy – tyczkarze testują także takie kontrastowe rozwiązania, ja jednak, choć liczę na żarłoczność płoci, biorę pod uwagę również ich ostrożność, zwłaszcza tych okazowych egzemplarzy, które doświadczone „życiem” mają prawo się obawiać, że na jasnej plamie będą lepiej widoczne dla drapieżników. Kulami nęcę „szeroko”, tzn. na poletku o powierzchni nawet kilku metrów kwadratowych. Zastosowanie koszyczka metodowego nie wymusza wstawiania zestawu „w punkt”, a doświadczenie pokazuje, że czasem nęcenie niewielką ilością zanęty, ale „szeroko” jest skuteczniejsze niż dużą ilością, ale punktowo.

Warunek drugi. Koszyczek i jego zawartość

Jeśli koszyczek, to przede wszystkim płaskodenny o jak najmniejszej gramaturze. Rozważania dotyczące jego koloru pozostawiam teoretykom. Moje doświadczenie wskazuje na to, że nie ma to dla ryb większego znaczenia. Istotniejsza jest zawartość, czyli ciemna zanęta płociowa od „zawodowców”, dobrze nawilżona i dwukrotnie przetarta przez sito, uzupełniona niewielką ilością jokersa, kastera bądź martwej pinki. Czasem warto skorzystać również z gotowych zanęt do metody. Są one ciemne, halibutowe, o drobnej granulacji i mogą się okazać niezwykle skutecznym wabikiem. Do nawilżenia zanęty koszykowej przykładam się ze szczególną starannością, żeby ją tak przygotować, aby zaczęła pracować dopiero na dnie. Nie może więc być zbyt słabo sklejona. Metodowy koszyczek idealnie nadaje się do tego, co spławikowcy nazywają donęcaniem. Jak wiadomo, po kilku godzinach od „zatowarowania” łowiska kulami zanętowymi zwykle brania słabną, a wtedy wędkarze spławikowi wstrzeliwują do wody dodatkowe kule. Nasz podajnik świetnie pełni rolę nośnika dodatkowej zanęty, która po każdym rzucie zostaje w łowisku. Co więcej, łowienie na metodę pozwala nam przemieszczać się z zestawem aktywnie szukając ryby w łowisku.

Warunek trzeci. Coś na haku

Dla mnie „na haku” oznacza na haczyku nie większym niż nr 14. Tutaj jednak nie ma złotych rad i każdy powinien sprawdzić sam, jaką wielkość haczyka dobrać do swojej przynęty (musi ona wyglądać naturalnie). Nastawiając się na „metodowe” łowienie linów, karasi czy karpi, przypony wykonuję sam, wybierając się natomiast na kanałowe płocie z metodą, korzystam z gotowych przyponów znanych producentów. Przypony o średnicy 0,14 mm i długości 15–25 cm zbrojone są haczykami, na które zakładam 5–6 ochotek lub 2 białe robaczki, albo też kombinację tych przynęt. Bywa, że korzystam ze sztucznych imitacji tych larw i nie boję się podawać ochotkowych pęczków na gumeczce lub silikonowych białych na włosie.

Warunek czwarty. Zestaw końcowy

Budowa mojego zestawu płociowego (zob. rysunek) wyklucza charakterystyczne dla methood feeder samozacięcie ryby. Chcę widzieć na założonej przeze mnie najczulszej szczytówce każde, nawet najdrobniejsze branie i wyciągać wnioski. Dlatego też zestaw końcowy montuję przelotowo, zakładając na żyłkę główną między koszyczkiem a niewielkim krętlikiem ciemny stoperek. Zapobiegnie on blokowaniu się krętlika w gnieździe koszyczka i umożliwi mi wspomnianą obserwację brań.

Warunek piąty. Czuły sprzęt

Najczulsza szczytówka od razu kojarzy się z delikatnym pickerkiem. Istotnie. Choć łowienie na metodę błyskawicznie się popularyzuje i coraz bardziej dostępne stają się wędki dedykowane do methood feeder , ja na kanałowe płocie wybieram się z pickerem. To kij długości 3 m o ciężarze wyrzutu do 40 g, do którego montuję kołowrotek wielkości 2000 o przełożeniu 5,1:1 z precyzyjnym hamulcem. Na kręciołku żyłka o średnicy 0,16 mm. Dlaczego taka? Po pierwsze pamiętam o tym, że linka główna będzie jednak obciążona dość ciężkim koszyczkiem. Po drugie „pod sufitem” kołacze mi się myśl, że warto być przygotowanym na wizytę leszczy, które w moim kanale potrafią dobrze namieszać. A płociom taka grubość żyłki zupełnie nie przeszkadza.

 

***

Nęcę i łowię ryby w okolicach miejsca, które wiosną i latem porastają grążele. Sąsiedztwo obumierającej wodnej roślinności jest moim sprzymierzeńcem. Tam wciąż jeszcze tętni życie wodnego ekosystemu i płocie chętnie zatrzymują się w nim, aby nieco pobuszować w poszukiwaniu pokarmu. 
Brania dużych płoci bywają delikatne. O ile maluchy łapczywie atakują przynęty, o tyle duże ryby są raczej ostrożne i nawet lekkie przygięcie szczytówki może oznaczać, że trzeba zacinać . Łowiąc na kanale, należy brać pod uwagę konieczność ustawienia szczytówki dosłownie 5 cm nad powierzchnią wody. Bywa, że w trakcie wędkowania hydrotechnicy zorganizują „przeciąg” i nagle pojawiają się w łowisku niesione uciągiem śmieci, które próbują „zaparkować” na naszej żyłce. Jej zanurzenie minimalizuje ryzyko fałszywych brań. 
Łowienie okazowych płoci to duża frajda, a późną jesienią i na przedzimiu można spotkać w kanale naprawdę dorodne ryby tego gatunku. Życzę wszystkim wielu takich spotkań oczywiście zakończonych słowami: „do zobaczenia płoteczko”!


fot. i rys. autor


 

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj
przynęty na klenie