Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Karpie z glinianek latem

2016-07-27

Kiedy nadchodzą upały, a nad większością łowisk panuje hałas, szukam ostoi ciszy i spokoju możliwie z dala od kąpielisk. W tym czasie łowię najczęściej w wodach o zróżnicowanej strukturze dna i głębokości. 

Wyrobiska pokopalniane mają dno o bardzo urozmaiconej strukturze oraz nieregularną linię brzegową. Pełno w nich podwodnych górek, garbów, głębokich rowów. Spotykam tam roślinność zarówno podwodną, jak i przybrzeżną oraz wszelkiego rodzaju zaczepy. Mogą to być powalone do wody drzewa, ale przede wszystkim drewniane kołki, które służyły do umocnień brzegów podczas prac wyrobiskowych. Oprócz tego zdarzają się stare metalowe konstrukcje, jak szyny, wózki i liny, które są jednymi z najtrudniejszych do pokonania przeszkód zalegających dna glinianek. Mówiąc krótko, są to bardzo urozmaicone wody, które kryją w sobie wiele tajemnic. A na dodatek każda glinianka jest trochę inna niż pozostałe. Z pewnością łowiąc na niejednej z nich, można od miejscowych wędkarzy usłyszeć opowieści o wielkim karpiu, który jest „nie do wyciągnięcia”, bo jak już bierze, to zrywa każdej grubości żyłkę. Do takich „rewelacji” zawsze podchodzę z rezerwą, ale nie da się ukryć, że glinianki są bardzo dobrze zarybiane karpiami, z których część po wielu latach żerowania ma szansę uzyskać imponujące rozmiary. 

Gdzie łowić

Nad gliniankami przesiedziałem naprawdę wiele dni i nocy, zwłaszcza w okresie letnim, kiedy to wraz z kolegami zaliczaliśmy nawet pobyty dwutygodniowe. Podczas tak długich zasiadek można się naprawdę wiele dowiedzieć o zwyczajach karpi w danej wodzie. Nie mogłem nie dostrzec, że ryby te o danych porach dnia i nocy regularnie się przemieszczały w te same miejsca. Jedyne odstępstwa następowały podczas zmian pogodowych, takich jak gwałtowne burze czy opady deszczu wraz z silnymi wiatrami. Wówczas obserwowane przeze mnie cyprinusy albo żerowały znacznie dłużej i intensywniej, albo po prostu zostawały w swoich głębokich dołach, nie jedząc nic. W tym drugim przypadku wyglądało to tak, jakby czekały na lepsze czasy, żeby znów zaspokoić swój apetyt. Na podstawie długich obserwacji mogę wymienić trzy główne typy żerowisk, w jakich łowiliśmy najwięcej ryb.

 

  • Po pierwsze, były to spady podwodnych górek, konkretnie ich podnóża oraz miejsca przy podwodnych garbach, również na spadzie. 
  • Po drugie, dobre okazywały się łowiska przybrzeżne, ale tylko tam, gdzie nie chodzili ludzie i panował spokój. Takie ostoje ciszy bywały bardzo zarośnięte i nie można było dotrzeć do nich pieszo. Szanse zwiększały różnego rodzaju krzaki porastające brzeg oraz trzcinowiska. Brania z tych miejsc były najczęściej w nocy oraz podczas dni pochmurnych, gdy nad wodą było naprawdę cicho i spokojnie. 

Pokaźna ryba z wyrobiska.
  • Po trzecie, dobre okazywały się te same miejsca, co... jesienią lub wczesną zimą. W chłodnej porze roku najwięcej karpi udawało nam się łowić z głęboczków lub spadów schodzących nawet do kilkunastu metrów głębokości. Tam cyprinusy szykowały się już do zimowania i stamtąd też najczęściej brały. Wyglądało to tak, jakby ryby wychodziły z głębin, pożerały kulki i z powrotem uciekały w bezpieczne doły. Te same miejsca świetnie sprawdzały się latem podczas najgorętszych dni. Kiedy od dłuższego czasu panowały upały, ryby schodziły na głębszą wodę i tam też żerowały. Gdy nęciliśmy podwodne garby i górki, a brań było bardzo mało lub wcale, wtedy kładliśmy zestawy bardzo głęboko. Najlepszy jest fragment, gdzie twarde dno styka się z miękkim. Tam gromadzi się pokarm spychany z podwodnych garbów przez drobnicę i te miejsca są świetnymi łowiskami. Często kładliśmy zestawy na głębokości 8–12 m. Latem w czasie upałów w takich miejscach można osiągnąć naprawdę dobre wyniki, więc nie należy ich lekceważyć. 

 

Gotowa mieszanka zanętowa.

Jak pisałem, lubię ciszę i spokój, o co w wakacyjnych miesiącach trudno również na gliniankach. Na nasze szczęście kąpieliska są na ogół tylko tam, gdzie jest łatwy dostęp do zbiornika. Miejsca ze skarpami czy krzakami są natomiast niechętnie odwiedzane przez kąpielowiczów, a ja ten fakt zawsze skrzętnie wykorzystuję. Zaszywam się w krzakach i tam szykuję stanowisko. 
W zasadzie to dzięki kąpielowiczom łowiłem w gliniankach dużo karpi podczas upałów. Pamiętam jedną z zasiadek. Gdy przyjechałem nad wodę, temperatura dochodziła do 35 stopni C w cieniu. Zastanawiałem się, czy jest w ogóle sens w takich warunkach zarzucać wędki, czy nie lepiej wejść do wody i ochłodzić się, a wędkowanie zacząć dopiero wieczorem. Postanowiłem jednak zrobić jedno i drugie. Około południa szybko zarzuciłem wędki i wskoczyłem do wody, bo trudno mi było wytrzymać na palącym słońcu. To, co się potem wydarzyło, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pierwsze branie nastąpiło dosłownie po 15 minutach. Jakież było moje zdziwienie, że taki upał, a ryby biorą! To jednak nie był koniec. Karpie brały regularnie i do godz. 18 aż siedem razy je holowałem. Nie miałem kiedy wejść do wody, żeby się ochłodzić, ale karpie wynagrodziły mi wszystko. Brania ustały ok. godz. 18 i przez całą noc oraz nad ranem kompletnie nic się nie działo. Byłem tym bardzo zdziwiony. Zakładałem, że jeśli w dzień biorą tak dobrze, to i w nocy nie pośpię. A tu taka niespodzianka... Wszystko się samo wyjaśniło następnego upalnego dnia. Nad gliniankę stopniowo zjeżdżali kąpielowicze. Ludzie kąpiąc się, mącili wodę, wypłukując z dna różne żyjątka – istną wyżerkę dla ryb. Do tego wiatr od strony kąpieliska spychał wprost na moje zanęcone łowisko całą mętną od dennych osadów wodę. To wszystko sprawiło, że ryby intensywnie żerowały w godzinach największych upałów, kiedy w wodzie miały masę pokarmu. Sytuacja się zmieniła, gdy przyszło ochłodzenie i nad wodą nie pojawili się amatorzy kąpieli. Jak łatwo się domyślić, karpie również zrobiły sobie wolne. Od tamtej pory nigdy już nie lekceważę kąpielisk, bo są to świetne żerowiska cyprinusów. Minusem jest jedynie to, że niekiedy duży karp na wędce ucieka w stronę kąpiących się ludzi, co jest bardzo niebezpieczne. W takich sytuacjach muszę bardzo uważać i pamiętać, że bezpieczeństwo ludzi jest znacznie ważniejsze niż moja ryba. 


Konopie to mocny atut karpiarza

Strategia nęcenia

Nęcenie w gliniankach nie musi być ani długie, ani obfite. Zbiorniki te najczęściej mają powierzchnię dość małą, więc ryby okrążają je w ciągu jednej doby. To zaś zwiększa szansę na zlokalizowanie przez karpie podanych smakołyków. Moja strategia nęcenia najczęściej polegała na zasypaniu łowiska dwa razy przed zasiadką. Nęciłem na ogół w poniedziałek i środę, a w piątek spokojnie siadałem z nadzieją na dość szybkie brania. Obsypywałem podwodne wypłycenia zanętą w ilości ok. 5–7 kg na dwa zestawy. Głównie były to kulki i pellet, a sporadycznie ziarna konopi oraz kukurydzy. Wszystko zależało bowiem od tego, jakie ryby przeważały w danej wodzie – małe czy raczej większe – oraz od tego, czy były wśród nich amury. Kiedy wiedziałem, że są amury, sypałem zawsze większą porcję zanęty, z czego 60% stanowiła gotowana kukurydza. Jeśli nęciłem tylko karpie, to sypałem pellet i kulki, choć jak miałem zamiar zasadzić się na większe okazy, wówczas  całkowicie rezygnowałem z pelletu. Wtedy wrzucałem kulki o większej średnicy od 20 do 24 mm.  Gdy jednak woda obfitowała w duże okazy amura przekraczające masę 20 kg, to ilość zanęty znacznie zwiększałem. Pamiętajmy, że latem, kiedy woda ma najwyższą temperaturę, ryby (zwłaszcza amury) potrafią zjeść tyle samo, ile ważą. Wtedy zwiększamy porcję zanęty, aby utrzymać je w łowisku. Trudno podać konkretną ilość zanęty, zawsze trzeba być czujnym i sprawdzać, czy zostaje ona wyjadana z dna. To nam pomoże ustalić dawkę, jaka jest potrzebna do utrzymania ryb w łowisku. 


Przynęty mocno dipujemy

Sprzęt

Sprzęt powinien być dobrany do konkretnej wody. Pamiętam, jak łowiłem w gliniance, gdzie nie było ani jednego zaczepu, woda była czysta i mogłem użyć wędkę o ugięciu 2,5–2,7 lb oraz cienką żyłkę o średnicy do 0,30 mm. Hol odbywał się do brzegu bez konieczności siłowania się czy wypływania pontonem za rybą. Innym razem jednak łowiłem w gliniance, gdzie pod wodą był istny las: zatopione pomosty i drzewa, a na środku sporo krzaków. Takie łowisko wymagało ode mnie zastosowania specjalnej strategii połowu. Musiałem łowić przy użyciu pływaków oraz korzystać z mocnego sprzętu – kija o ugięciu 3,5 lb i plecionki. W tamtych warunkach tylko taki zestaw dawał jakiekolwiek szanse na udany hol. Do tego ponton i porządny podbierak ze sztywną ramą. Tylko z wody można było tam spróbować wyholować karpia. 


Kulki pop up fluo są dobre na zarośnięte wody.

Przynęty

W zależności od charakteru wody najczęściej łowię na bałwanki, kładąc je na podwodnych garbach i górkach. Świetnie się spisują nawet te wykonane z kulek o większej średnicy, np. 20-milimetrowa tonąca z 18-milimetrową pływającą. Latem duże przynęty są łatwo zasysane przez karpie i warto je stosować. Gdy łowię w gliniance mocno zarośniętej lub z podwodnymi zaczepami, stosuję kulki pływające. Zakładam albo pojedynczą o średnicy 18 mm lub dwie 14-milimetrowe. Taki zestaw świetnie prezentuje się na dnie i jest bardzo łowny. Karpie zbierając ślimaki z roślin, traktują mój pływak jak naturalny pokarm. Pojedyncze kulki tonące są również skuteczne, aby je jednak wyróżnić wśród innego pożywienia, mocno je dipuję. Latem intensywnie pachnąca kulka na pewno nie odstraszy karpi, a tylko przyciągnie ich uwagę. Fot 5, 6W ciepłej wodzie jest naprawdę sporo różnych zapachów, a moim zadaniem jest przebić się przez nie i nadać taki aromat zanęcie, aby cyprinusy wiedziały, że podano im do stołu. 


Oczywiście rybę wypuszczamy.

***

Glinianki to bardzo zróżnicowane wody ze sporą populacją karpi. Można w nich spotkać ogromne okazy, grubo ponad 20-kilogramowe, dlatego warto poświęcić im nieco czasu. Znajdźmy tylko rybę, a sama woda resztę nam podpowie podczas zasiadek. 

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj
przynęty na klenie