Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Amur z Mikstatu

2015-05-13
Jakub Kasprzak

W sobotę 09.05.2015 r. razem z sąsiadem wybrałem się na ryby. O 5:00 rozpoczynamy wędkowanie ale chyba jest za wcześnie bo nie widać śladów żerowania.

Po dłuższej chwili sytuacja się zmienia i pierwszy karaś złowiony przez sąsiada ląduje w podbieraku, u mnie cisza. Sąsiad wyciąga koleją rybę tym razem okoń, a ja łapię płotkę. Znowu nastąpiła przerwa w braniach, donęciliśmy stanowiska i czekamy. W tym dniu jakoś szczęście miały pierwsze wędki, bo nastąpiła powtórka – sąsiad złapał karasia, a ja płotki. Drugą postanowiłem przezbroić i zarzucić w innym miejscu. 
I tak to może to trwało do ok. 8:00 (co jakiś czas łapałem płotkę, a na drugiej wędce nic się nie działo), gdy na pierwszą wędkę znowu wziął karaś, w tym czasie druga zaczęła się ruszać na podpórce, żyłka się naciągnęła i spławik poszedł pod wodę – zaciąłem ale to było puste zacięcie, chociaż nie było przyponu! Założyłem przynętę (kukurydzę) i zarzuciłem w to samo miejsce. W tym czasie sąsiad zaczął się pakować, ja też pierwszą wędkę złożyłem, chciałem schować przypon, spławik, gdy spojrzałem na drugą – a tam: spławika nie ma, żyłka napięta, „oj trzeba zacinać”. W tym momencie nie spodziewałem się jakie cudowne będzie zakończenie wędkowania. 
Opór był ale słabo wyczuwalny. Gdy ryba była już blisko brzegu, sąsiad do mnie mówi „widziałeś jakie to wielkie”, nie zdążyłem odpowiedzieć a ryba zrobiła odjazd w stronę krzaków. Po krótkiej walce już prawie była w podbieraku i znowu odjazd, tym razem na środek stawu, znowu hol i kierunek krzaki. 
W końcu ląduje w podbieraku ale jest problem, bo amur nie chciał się zmieścić. Na szczęście był już zmęczony i udało się go wyjąć na brzeg. W czasie gdy holowałem amura, sąsiad wypuścił karasie i płotki do wody.
Po zważeniu, zmierzeniu i sesji fotograficznej amur wrócił do wody. Może za jakiś czas znowu go złowię. To jest mój życiowy rekord, bo ryba ważyła 8 kg i miała 85 cm długości. 




Wędkarze ! Przestrzegajcie zasadę „Złów i wypuść” niech kolejni też mają szansę złapać taką rybę.  

Podziękowania należą się mojemu sąsiadowi Rafałowi Stodolskiemu, który był ze mną na rybach i pomógł z podebraniem amura, bo dzięki temu walka trwała tylko ok. 15 min, bez pomocy trwałoby wszystko znacznie dłużej.

Pozdrowienia dla Redakcji i Czytelników „Wędkarstwo moje hobby”.

 

Mikstat, 10.05.2015r.

Fot. Rafał Stodolski (aparat J. Kasprzaka)

 

 

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj
przynęty na klenie