Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Płociowy galimatias, czyli komponentowy zawrót głowy

2015-04-03
Oliwia Popławska

Rodzaj zastosowanej mieszanki, jej ilość, a także procentowy udział poszczególnych składników zależą od wielu ściśle ze sobą powiązanych czynników.

Aby zachować jasność przekazu, tym razem pokuszę się o zawężenie tematu do jednego, moim zdaniem najważniejszego zagadnienia – pory roku. Tryb życia płoci w ciągu roku, a co za tym idzie jej sposób żerowania ulega zmianom zarówno ilościowym, jak i jakościowym. Przejściowe menu lub jak kto woli sezonowość odżywiania jest podyktowana temperaturą wody, w której przebywa ryba. Bazując na własnych doświadczeniach, postaram się przybliżyć różnice, jakie wynikają z owej przejściowości. Będzie to ogólny zarys, bo od podanych reguł istnieją oczywiście odstępstwa. Jednym z nich jest chociażby przypadek zbiorników w sąsiedztwie elektrowni, gdzie woda zimą jest o wiele cieplejsza od tej w naturalnych akwenach. W celu przejrzystego zobrazowania zachodzących zmian, zacznę nietypowo – od okresu zimowego.


Zima

W chłodnych miesiącach, gdy temperatura wynosi 4°C i mniej, płoć pobiera głównie pokarm mięsny (mięczaki, larwy owadów). W tym okresie ryby są chimeryczne i  nadzwyczaj ostrożne, dlatego też stosuję zanęty lekkie, drobno mielone, a ich ilość ograniczam do minimum (10–15% udziału w całej mieszance). Zanęta ma jedynie zwabić ryby. Pozostałą część uzupełniam dokładnie przesianą ziemią torfową, która dodatkowo jest doskonałym nośnikiem „robactwa” (jokers, biały robak). Zanętę można wrzucać do wody oddzielnie lub mieszać ją z ziemią. Niekiedy dobrze jest całkowicie z niej zrezygnować na rzecz ziemi połączonej z gliną i wzbogaconej mięsnym kąskiem. Znane są przypadki, kiedy łowiąc spod lodu, uzyskuje się bardzo dobre wyniki, nęcąc jedynie jokersem wymieszanym z cegłą. Zimą aromaty dozuję rozważnie. W czystej wodzie zapach roznosi się bardzo szybko. Doskonałymi atraktorami są rożnego rodzaju aromaty zwierzęce – tzw. śmierdziele, np. ochotkowy, krabowy. Można się pokusić o zmiksowanie świeżych larw ochotki i tym namoczyć zanętę, jednak jest to kosztowne. Zazwyczaj do mieszanki dodaję odrobinę soli (1 łyżka stołowa na 1 kg zanęty) w celu wzmocnienia walorów smakowo-zapachowych (nośnik). Jeżeli mam dostęp do produktów wysokoproteinowych, używam ich, jednak w ilościach nieprzekraczających 10%. Na haczyku obowiązkowo powinna się pojawić ochotka. Alternatywnie można korzystać z jej sztucznej formy nasączonej dipem. Od późnej jesieni do przedwiośnia , nęcę ostrożnie, małymi kulami (wielkości orzecha włoskiego), ze względu na dużą płochliwość ryb.


Wiosna

Wraz ze wzrostem temperatury preferencje pokarmowe płoci ulegają zmianom. Menu poszerza się o szczątki organiczne. W tym okresie ilość użytej zanęty wzrasta do 40%, a na przełomie kwietnia i maja nawet do 60% przygotowywanej mieszanki. Wiosną stosuję mieszanki o nieco grubszej frakcji. Całość wzbogacam ziarnami konopi zarówno gotowanej, jak i prażonej. Należy pamiętać o ilości i sposobie ich podawania w poszczególnych miesiącach. Wczesną wiosną część ugotowanego ziarna najlepiej zmiksować i w takiej formie rozprowadzić w zanęcie. Tym sposobem eliminujemy ryzyko zbyt szybkiego przejedzenia płoci, dodatkowo wzmacniając zapach i smak mieszanki. Dobrym rozwiązaniem jest także podanie lekko rozgniecionych ziaren przy użyciu kubeczka zanętowego. Tak wsypane ziarna pozostawiają za sobą mleczną smugę, która skutecznie wabi ryby. Ogólny udział konopi powinien się mieścić w przedziale 5–15%. Z zapachów najlepszymi będą aromaty ziołowe, takie jak anyż, koper włoski czy kolendra. W rzekach świetnie sprawdzi się również kminek. Zioła oprócz walorów zapachowych mają również niebagatelny wpływ na układ trawienny płoci (wzmagają apetyt). Najlepiej mielić je tuż przed rozrabianiem zanęty. Kupując je w formie zmielonej, należy zwracać uwagę na ich świeżość. Ogólny udział ziół powinien się mieścić w granicach 5–10%. W miarę potrzeby intensywność zanęty można wzbogacać, korzystając z aromatów proszkowych lub płynnych. Na przełomie kwietnia i maja zioła „łamię” słodkimi zapachami, np. wanilią, a całość wzbogacam o koprę (10%) i coco belge (ok. 5%).


Lato

W tym okresie płoć żywi się głównie pokarmem roślinnym. Wyjątkiem od reguły są płytkie zbiorniki z dość ciepłą wodą. Wówczas płoć może wykazywać znaczne zainteresowanie produktami mięsnymi. Latem ilość zanęty może sięgać nawet 100%. Jest to wartość szacowana, zależna od temperatury otoczenia, dlatego też należy podchodzić do niej rozważnie. Podczas upałów dobrym rozwiązaniem będzie zrezygnowanie z części zanęty na rzecz ziemi lub gliny. W okresie letnim nieodzownym dodatkiem są konopie z przewagą postaci prażonej (15–20%). Gotowane ziarno najlepiej dawkować małymi porcjami, zapobiegając tym samym przesyceniu ryb. Ja zanętę okraszam bardzo drobnym arachidem (do 5%). Obowiązkowo mieszankę wzbogacam komponentami regulującymi trawienie – koprą naturalną lub z dodatkiem melasy (10%) oraz coco belge (10%). Stosuję również zapachy słodkie, tj. wanilię, czekoladę, truskawkę. W rzekach świetnie wabią kompozycje karmelu i wanilii. Zanętę można wzbogacać łuskami kakaowca lub zwykłym kakao (5%), a nawet mlekiem w proszku (5%), które oprócz walorów smakowo-zapachowych mają również właściwości smużące. Aromaty dozujmy rozsądnie. Ogólnie sprawdza się zasada: im brudniejsza woda, tym większa dawka. W przypadku długotrwałego (kilkudniowego) nęcenia warto korzystać z różnego rodzaju ziaren (konopie, pszenica, pęczak). Najlepiej gotować je samemu, a podczas gotowania doprawiać komponentami ziołowymi. 


Jesień

O ilości użytej zanęty i rodzaju zastosowanych aromatów decyduje pogoda. Jeżeli jest ciepło i aura łagodnie przechodzi w jesienną, to zmiany objętościowe, jak i jakościowe można wprowadzać stopniowo. W takim przypadku najlepiej wrócić  do wariantu wiosennego, czyli proporcji: zanęta 40, ziemia/glina 60%. Sprawdzą się wówczas komponenty ziołowe. Oprócz typowych, tj. anyżu, kolendry czy kopru włoskiego, stosuję również kurkumę. Gdy ochłodzenie nastąpi szybko, ilość zanęty należy zredukować do 30% lub mniej, a komponenty ziołowe zastępować zapachami zwierzęcymi. Pamiętajmy o jokersie i innych komponentach proteinowych. Jesienią wszelkie zmiany trzeba wprowadzać płynnie, tak aby w drugiej połowie listopada zanęta była zbliżona do tej stosowanej zimą.


Fot. archiwum, autorka

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj
przynęty na klenie