Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Pogoda dla sumiarza

2014-08-13
Zdenek Halfar, Marcin Wieczorek

Lato w pełni, upalne, burzowe i ze zmienną aurą. Jak to wszystko ma się do połowów suma, jego rocznego rytmu życia, połowów w czasie pełni księżyca oraz „sumowej” pogody? 

Kiedy zacząć połowy? Oczywiście chodzi tu nie tyle o możliwości rozpoczęcia zasiadki na suma zgodnie z obowiązującymi przepisami, ile o biologicznym przygotowaniu ryby do takiego żerowania, o jakim marzymy każdego roku.


Roczny rytm życia suma

Głównym czynnikiem mającym wpływ na żerowanie suma jest temperatura. W Polsce najlepszym czasem do jego połowu jest okres od końcowych dni czerwca do końca września. Musicie jednak pamiętać o bardzo ważniej rzeczy. W czerwcu sum jeszcze przeważnie jest na tarle, ale o tym decyduje temperatura wody. I właśnie w tym miesiącu brania suma – o ile w ogóle są – są przeważnie przypadkowe i bardzo rzadkie, choć znamy przynęty, na które ryby te wtedy reagują względnie dobrze. Jeżeli zauważycie czy dowiecie się od innych wędkarzy, że sum ma tarło, powinniście kategorycznie zaprzestać jakichkolwiek połowów. Pamiętajcie o tym, że jakość tarła, którą możecie sumowi zaburzyć, ma ogromny wpływ na kolejne sezony, a tych chyba nie chcielibyście popsuć. Aby nie propagować takiego zachowania, nie wspomnimy ani słowem o tym, jak łowić sumy w czasie tarła. Nie róbcie tego nigdy, a na pewno zostanie wam to wynagrodzone.Za najciekawszy okres, w którym łowi się piękne sumy, uważamy koniec sierpnia i początek września. To jest czas największych szans na złowienie pięknych rekordowych sztuk. W miesiącach chłodniejszych (październik i listopad) liczba brań ulega zdecydowanemu zmniejszeniu, ale nie jest to okres, w którym powinniście sobie całkowicie odpuścić wyjazdy nad wodę. W tym czasie wszystkie ryby przygotowują się do zimy i mają wielki apetyt na wszelkie przysmaki. Zdarzają się sytuacje, że wędkarz łowiący zimowe sandacze złapie suma. Są to jednak dosyć rzadkie przyłowy i raczej nie powinniście się nastawiać na dobre wyniki w tym okresie. Jedyną ciekawą możliwością złowienia suma zimą jest uganianie się za nim w głębokich wodach, ale tylko w akwenach zasilanych ciepłą wodą z elektrowni lub kanałów. 
Za granicą sumiarze w tym okresie mają lepszą sytuację. W ciepłych częściach Europy polowanie na sumy odbywa się niemalże cały rok, z krótką przerwą od grudnia do końca lutego. Jednak u nas ze względu na zmiany temperatur wędkowanie jest o wiele ciekawsze i czasami możemy liczyć na naprawdę szaleńcze ataki potężnych sumów w naszą przynętę, o jakich wędkarze znad innych wód Europy mogą tylko pomarzyć. Tam, gdzie jest możliwość łowienia przez cały rok, w okresie, który np. we Włoszech jest „martwy”, czyli od grudnia do marca, dosyć często łowione są piękne okazy. Hiszpańska rzeka Ebro może być lekarstwem na mroźną polską zimę. Tam można łowić niemalże cały rok. Jednak powinniście pamiętać, że i na tamtych wodach sum ma tarło i również nie należy mu wtedy przeszkadzać. Nie jest to jakiś bardzo obfity w połowach okres, ale warto o tym wiedzieć chociażby z tego względu, że coraz więcej polskich wędkarzy wybiera się właśnie na tamte łowiska. Warto tam jechać chociażby po to, żeby się rozgrzać przed właściwym sezonem u nas.


Połowy w czasie pełni księżyca

Ile razy słyszeliście starą jak świat wędkarską śpiewkę: „w czasie pełni nie ruszajcie się z domu, siedzenie w tym okresie nad wodą nie ma sensu”. To wielokrotnie powtarzane jak mantra zdanie weszło nam wędkarzom w krew i boimy się tej pełni jak kot wody. Przez wiele lat siedzieliśmy zatem w domu, gdy na niebo wpływał pyzaty księżyc. Trwało to tak długo, aż dowiedzieliśmy się, że pewien znajomy nam wędkarz swoje największe sumy złowił właśnie w czasie pełni. Jak się pewnie domyślacie, ciężko było w to uwierzyć, ale nasze wątpliwości rozwiało potężne branie pięknego suma zanotowane przy świecącym dosłownie jak żarówka księżycu. Teraz już niecierpliwie wyczekujemy na pełnię, układając kalendarz wypraw sumowych tak, aby ten krótki czas każdego miesiąca sezonu spędzić nad wodą. W szczytowej fazie pełni brań jest wprawdzie mniej, ale są one wtedy bardzo mocne, a ich efektem są największe sumy. Z praktyki wynika, że optymalne dla sumiarza są dwa dni przed pełnią i dwa dni po niej. Po tym okresie sumy troszkę odpuszczają i jest spokój z braniami tych największych sztuk. Uaktywniają się za to te trochę mniejsze i można liczyć na ich brania. Jak dla nas wytłumaczenie tych zachowań jest tylko jedno. Duże sumy potrzebują spokoju, a te mniejsze w czasie pełni nie mają ochoty na intensywny żer i w ten sposób zostawiają wolne pole starszym wąsaczom. Oczywiście w tym wszystkim bardzo ważną rolę odgrywają takie czynniki, jak: pogoda, temperatura powietrza i wody, wiatr itd. Jednak gdy tylko wszystkie te warunki są w miarę sprzyjające, bez zbędnego zastanawiania się uciekajcie nad wodę. Czasem więc trzeba samemu spróbować, aby się przekonać, że niektóre utarte mądrości ojców mają się nijak do rzeczywistości.

„Sumowa” pogoda

Lata spędzone nad wodą skłaniają nas do sformułowania wniosku, że suma można złapać praktycznie w każdych warunkach pogodowych. Nie ma większego znaczenia, czy pada deszcz lub śnieg, czy jest tak gorąco, że człowieka zatyka od duchoty, czy nawiedziło nas gradobicie, czy też na niebie krzyżują się błyskawice. Znaczenie ma tylko jedna rzecz – czy panujące warunki są bardzo dobre, czy też bardzo złe. Piękno wędkarstwa polega na tym, że nic nie zdarza się dwa razy. Chyba nie jest możliwe trafienie dwa razy na identyczne warunki pogodowe. Zawsze jest jakaś różnica, czasami tak minimalna, że aż niezauważalna. Ale niezauważalna tylko dla nas. Dla zwierząt, w tym ryb, czasami jest to ogromna różnica. No bo jak wytłumaczyć, że jednego dnia ryby biorą pięknie, a następnego przy identycznej wręcz (pozornie) pogodzie nie można nic złapać? Na pewno doświadczyliście już takich dziwnych sytuacji nad wodą. Może jest tak, że ryby były najedzone i nie miały ochoty na dalsze żerowanie, a może czują coś, czego meteorolodzy nie zdążyli albo nie potrafią zaobserwować. Jesteśmy przekonani, że nie ma takiego wędkarza, który znałby w stu procentach odpowiedź na to pytanie. Jaka ma być ta pogoda, na którą powinniśmy wyczekiwać? Czy taka w ogóle jest? Chodzi o pogodę, przy której warunki łowienia przeważnie są bardzo dobre, a wyniki wprawiają w zdumienie nawet najlepszych łowców sumów. Stałe lub delikatnie rosnące ciśnienie i ciepła stabilna pogoda to jest coś, za czym powinniśmy tęsknić. Zauważalne jest dosyć duże podniecenie suma w przypadku gwałtownego spadku ciśnienia przed burzą. Jednak intensywny deszcz i grzmoty takie podniecenie potrafią równie szybko wygasić.  Przeważnie jest tak, że długotrwały deszcz i niebo zasłonięte chmurami skutecznie wybijają nam z głów wrodzony optymizm, ale nie zawsze trzeba się poddawać. Jeszcze raz powtarzamy: złowienie suma możliwe jest w każdych warunkach. Nawet wtedy udaje się zacinać wąsacze, choć są one mniejszych rozmiarów. Na dobre wyniki można liczyć też wtedy, gdy niepogoda ustaje i przychodzi ciepły, słoneczny front. Trochę inna sytuacja jest podczas krótkotrwałych burz. Wprawdzie deszcz przemoczy nas do suchej nitki, ale wyniki połowów po takiej wodnej niespodziance bywają czasami bardzo miłe. Dwie, trzy godziny po ustaniu deszczu są bardzo dobre, woda wtedy jest lekko mętna i jej temperatura rośnie. Jednak za zdecydowanie najlepszą uważamy pogodę stabilną ze stałą lub lekko rosnącą temperaturą. W takich momentach ważniejsza jest tendencja zmian temperatury niż jej absolutna wartość. Na rewelacyjne wyniki można liczyć w momencie, gdy temperatura wody rośnie. Wzrost o 0,5 stopnia C czasami powoduje u sumów taką ochotę do żerowania, że bywa to wręcz niewiarygodne. Wielokrotnie podczas takich delikatnych, ale jednak wzrostów temperatury łowiliśmy potężne sumy w przedziale od 70 do 100 kg. Jednak gdy tylko temperatura zaczęła spadać, brania momentalnie zanikały i skuszenie do brania tak dużego suma stawało się niemożliwe. Jest jednak jeden wyjątek od tej reguły. 

Podczas długotrwałej parnej pogody, gdy temperatura wody nierzadko osiąga 30°C, zawartość tlenu w wodzie znacząco spada. Sumy zapadają w swoistego rodzaju letarg, by potem, gdy nastąpi nagły spadek temperatury wody, zaskoczyć nas eksplozją żarłoczności.

***

Mamy nadzieję, że naszym tekstem skłoniliśmy Was do przemyśleń i sprawdzania „odwiecznych” reguł. Postarajcie się czerpać wiedzę z tak wielu źródeł, jak to możliwe, rozmawiajcie nad wodą i przede wszystkim wyciągajcie wnioski. Najważniejsze jest, żeby cały czas się uczyć i nie zniechęcać się na początku sumowej przygody.


fot. autorzy


Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj
przynęty na klenie