Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Raczkowy fenomen

2014-03-27
Marian Firlej

Zimą i wczesną wiosną moją najskuteczniejszą przynętą na okonie stają się silikonowe imitacje raków. Latem i jesienią są rzadko atakowane, natomiast teraz przynęty te nie mają sobie równych.

Bacznie obserwuję wodę, szukając na powierzchni śladów drobnicy, przy których zawsze są okonie.  Drobnica przeważnie przebywa na dość płytkiej wodzie, gdzie dno pokryte jest resztkami roślinności zanurzonej, w okolicach zatopionych drzew oraz kamienno-faszynowych umocnień. 
Dlaczego raczki są tak skuteczne? Może dlatego, że pasiaki częściej zalegają na dnie, co można poznać po ich ciemnym zabarwieniu, a więc w bliskim sąsiedztwie skorupiaków pancerzowych, do których zaliczają się raki. Raki poza tym są dużo wolniejsze od rybiej drobnicy, dlatego stają się łatwą zdobyczą dla kapryśnych i mało ruchliwych okoni.

Łowiąc na raczki, używam dwóch wędek

Pierwszy kij ma długość 2,70 m i ciężar wyrzutu do 12 g. Charakteryzuje się sztywnym dolnikiem i sprężystą szczytówką. Łowię nim na raczki uzbrojone wyłącznie w okrągłe główki. Obciążenie główek dobieram w zależności od rodzaju łowiska i aktywności ryb. Gdy okonie są aktywne, łowię na jigi o ciężarze od 1,5 do 2,5 g. Gdy nie przejawiają ochoty do brań, opukuję dno raczkiem uzbrojonym w główkę 3,5-gramową.
Drugi kij ma długość 2,40 m i ciężar wyrzutu do 10 g. Jest to wklejanka o dość sztywnym dolniku i miękkiej szklanej szczytówce. Z tej wędki korzystam, gdy łowię bocznym trokiem. Do obciążenia używam ciężarków od 5 do 9 g w kształcie laski. Ciężar troka również dobieram w zależności od rodzaju łowiska i aktywności ryb. Zastosowane ciężarki bardzo dobrze spisują się wśród zaczepów, a prowadzone przy dnie nie nabierają na siebie zielska. Do troka zakładam haczyki z długim trzonkiem i małym łukiem kolankowym. Aby spowolnić opadanie przynęty, od strony oczka haczyka umieszczam plastikowy koralik.

Przy obu wędkach stosuję średniej wielkości kołowrotki. Do łowienia na jigi używam żyłki o średnicy 0,16 mm, natomiast do bocznego troka – 0,18-milimetrowej.  Do połączenia żyłki z główką nie stosuję agrafek; preferuję sztywne połączenie węzłem. Takie rozwiązanie sprawia, że przynęta reaguje na każdy najmniejszy ruch szczytówką wędki lub kołowrotkiem. Nie stosuję metalowych przyponów, które usztywniają koniec zestawu, nie pozwalając na prawidłowe zademonstrowanie przynęty.

przynęty

Okonie nie reagują na falującą pracę ogonka, jak ma to miejsce przy łowieniu na twistery czy rippery. Dlatego bardzo ważna jest odpowiednia technika prowadzenia raczków. W sklepach wędkarskich jest duży wybór imitacji raków. Te, na które łowię, do złudzenia przypominają prawdziwe skorupiaki. Stosuję dwie wielkości przynęt. Mniejszy raczek ma długość 2 cm, a jego korpus jest stosunkowo cienki z widocznymi przednimi szczypcami i końcową płetwą odwłoka. Większy ma długość 3 cm i dużo grubszy korpus, przez co ma lepszą pływalność. Jego szczypce i płetwa są bardziej wyraziste.  Kupowane w sklepach raczki po obu bokach korpusu mają liczne wypustki. Przed łowieniem obrywam je, zauważyłem bowiem, że nadmiar odnóży negatywnie wpływa na pracę i stabilność przynęty podczas jej prowadzenia. Zimą i wczesną wiosną moje raczki smaruję atraktorem o zapachu kraba, stynki lub ochotki.
Okonie są znakomitymi wzrokowcami zmieniającymi swoje gusta i upodobania nawet kilka razy w ciągu dnia. Przekonałem się, że podczas takiego samego prowadzenia, na tym samym łowisku jednego dzień reagowały na kolor seledynowy, a następnego upodobały sobie raczki w kolorze herbaty. Dlatego wybierając się na ryby, zabieram ze sobą przynęty w różnych kolorach i odcieniach. Często też podmalowuję wodoodpornymi markerami zarówno korpusy, jak i szczypce raczków.
Rozpoczynając łowienie, zawsze zakładam raczka w kolorze, który na danym łowisku sprawdzał się wielokrotnie. Gdy trzykrotnie zmieniam kolor i technikę prowadzenia i nie mam kontaktu z rybą, jak najszybciej udaję się na inne łowisko. Jest duże prawdopodobieństwo, że okonie zmieniły miejsce przebywania. Gdy natomiast już w pierwszych rzutach mam kontakt z rybą, to co jakiś czas zmieniam kolor na inny, który może się okazać jeszcze skuteczniejszy. Bo jak wielokrotnie się przekonałem – na niebieski brały nieźle, lecz na buraczkowy znakomicie.


Zbrojenie przynęt

Zaczynam zbrojenie poprzez wprowadzenie haczyka od strony ogona przez środek korpusu, wystawiając grot od jego wierzchniej strony. Takie uzbrojenie sprawia, że podczas prowadzenia raczek wykonuje charakterystyczne ruchy do tyłu.


Taktyka łowienia

Przede wszystkim bardzo ostrożnie podchodzę do brzegu. Omijam miejsca okupowane przez spławikowców, gdyż duża presja wędkarska płoszy okonie. Moja technika łowienia na raczka uzbrojonego w główkę polega na bardzo dokładnym obłowieniu strefy przybrzeżnej kanału czy starorzecza. W pierwszej fazie wykonuję krótkie rzuty równolegle do brzegu. Następnie przesuwam się coraz bardziej w stronę drugiego brzegu. Nigdy nie posyłam raczka na odległość większą niż 10 m, gdyż jego prowadzenie jest wtedy mało precyzyjne, a co za tym idzie – mało skuteczne.


Na główkę

Stosuję trzy metody prowadzenia przynęty. 
Pierwsza polega na poderwaniu jiga z dna ruchem pionowym wędziska na wysokość ok. 1 m i natychmiastowym wybraniu kołowrotkiem luzu żyłki. Jest to typowe schodkowe łowienie z opadu. W ciągu jednego prowadzenia stosuję średnio 5, 6 poderwań raczka. Taki rodzaj prowadzenia sprawdza się w głębszych kanałowych rynnach i przy podmytych brzegach. 
Drugi sposób polega na wykonaniu wędką jednocześnie trzech skoków raczkiem bez zwijania żyłki kołowrotkiem. Naprężenie linki podczas opadania koryguję odpowiednim ruchem wędziska w dół. Tę technikę prowadzenia nazywam „raz, dwa, trzy”. Obrazowo wygląda to tak: po opadnięciu raczka na dno wybieram luz żyłki i ustawiam wędkę na godz. 8. Następnie wykonuję ruch kijem na godz. 12; wabik podskakuje wtedy na wysokość ok. 1 m. Opuszczam powoli kij z powrotem na godz. 8, kontrolując cały czas naprężenie żyłki podczas opadania. Gdy raczek osiągnie dno, unoszę kij na godz.10; raczek odskakuje na wysokość ok. 50 cm. Ponownie opuszczam wędkę do poprzedniej pozycji i podrywam raczka po raz trzeci, ustawiając tym razem wędkę na godz. 9; jig unosi się wtedy kilkanaście centymetrów od dna. Wszystkie ruchy wędką wykonuję nadgarstkiem. Najtrudniejsze w tym sposobie jest korygowanie wędką napięcia żyłki podczas opadania przynęty. Technika ta jest bardzo skuteczna, gdy obławiam okolice zatopionych drzew i innych przeszkód znajdujących się w wodzie. W takich miejscach stosuję też często główki antyzaczepowe.
W trzeciej metodzie wędkę ustawiam prawie poziomo do lustra wody. Nie wykonuję żadnych ruchów szczytówką. Przynętę prowadzę, używając tylko kołowrotka. Gdy jig osiągnie dno, robię jeden pełny obrót korbką. Raczek wykonuje krótki skok przy dnie. Pozostawiam go chwilę w bezruchu i ponownie robię cały obrót szpuli. Metodą tą łowię wtedy, gdy okonie przebywają na płaskim twardym dnie pozbawionym roślinności i zaczepów.
Branie okonia na raczka i uzbrojonego w główkę jest bardzo agresywne. Odbieram je na sztywnym dolniku jako charakterystyczne puknięcie. Rzadko kiedy okoń zaczepiony jest w obrębie pyska, przeważnie połyka upolowanego skorupiaka bardzo głęboko.
Opisane sposoby sprawdzają się, gdy drapieżniki są aktywne. Jeżeli natomiast nie przejawiają ochoty do brania, stosuję z powodzeniem metodę bocznego troka. 



Na boczny trok

Metoda ta sprawdza się zwłaszcza w miejscach, gdzie na dnie zalegają resztki roślinności zanurzonej oraz w łowiskach znaczenie oddalonych od brzegu. Stosuję wtedy krótszą wędkę z miękką szczytówką, która doskonale spełnia rolę sygnalizatora brań, ponieważ – w odróżnieniu od łowienia na główkę – brania rzadko czuję na dolniku wędki. Używam dwóch zestawów różniących się długością ramienia z przynętą. Najlepiej przygotować sobie wcześniej w domu zapasowe zestawy i naciągnąć je na przyponowe drabinki. Ich wymiana w chłodzie i słocie nie będzie wówczas kłopotliwa.
Pierwszy zestaw składa się z małego potrójnego krętlika, do ramienia którego dowiązuję żyłkę główną, a do dwóch pozostałych troki z obciążeniem i przynętą. Trok z obciążeniem ma długość 15 cm i jest zakończony agrafką, na którą zakładam obciążenie. Trok z przynętą ma natomiast długość 60–80 cm. Zestawem tym obławiam miejsca z nierównym dnem, z resztkami roślinności zanurzonej. Choć głębokość w takich miejscach rzadko przekracza 2 m, to jednak stosuję dość ciężkie obciążenie od 7 do 9 g. Jest to konieczne przy mojej technice prowadzenia, która polega na tym, że po zarzuceniu zestawu ciężarek ma jak najszybciej opaść na dno. Gdy je osiągnie, unoszę kij, naprężając żyłkę i lekko uginając szczytówkę. Mój raczek w tym czasie jeszcze przez chwilę opada na długim troku jak spadochron. Branie okonia w tym momencie jest praktycznie niezauważalne, ponieważ ryba zasysa raczka na luźnym troku.  Dopiero jak zaczynam unosić szczytówkę, naprężając zestaw, okoń czując podstęp, rusza pyskiem w bok, co na delikatnej szczytówce jest odbierane jako charakterystyczne ugięcie, które kwituję natychmiastowym lekkim zacięciem. Gdy ryba nie zainteresuje się przynętą, przesuwam zestaw o około metr w moim kierunku, następnie podrywam jak najwyżej ołów i powtarzam szybowanie raczka, bacznie obserwując ugięcie wklejanki. 
W drugim zestawie długość ramienia z obciążeniem wynosi również 15 cm, jednak trok z przynętą jest krótszy – 40-centymetrowy. Stosuję też mniejsze obciążenie w granicach od 3,5 do 5 g. Zestawem tym obławiam miejscówki o twardym dnie pokrytym grubym żwirem lub muszlami. Wtedy przesuwam zestaw przy dnie krótkimi obrotami korbką kołowrotka, nie robiąc żadnych ruchów kijem. Wędkę trzymam lekko uniesioną do góry i bez przerwy obserwuję zakończenie szczytówki. Co jakiś czas przerywam zwijanie żyłki, kładąc przynętę na dnie. Staram się tak prowadzić zestaw, by skoki raczka były raz krótsze, raz dłuższe, co dodatkowo prowokuje okonie do brania.

fot. autor

 

 

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj
przynęty na klenie